Trudne życie wegewinomana. Dlaczego w winie są produkty odzwierzęce? Jak znaleźć wino wegańskie?

Tomasz Prange-Barczyński, redaktor naczelny "Magazynu Wino"
01.06.2018 15:04
A A A
Jak kupić dobre wino w przystępnej cenie? Na etykiecie szukaj 5 ważnych informacji [WYWIAD]

Jak kupić dobre wino w przystępnej cenie? Na etykiecie szukaj 5 ważnych informacji [WYWIAD] (Fot. iStock)

Mają mniej więcej pięć centymetrów wysokości i kształt smukłego, prążkowanego cylindra z wgłębieniem na szczycie. Po prawdzie, wyglądają jak miniaturki wielkanocnych bab.

Pachną rumem i wanilią i zajmują witryny wszystkich, bez mała, cukierni w Saint-Émilion. Przy Rue de Clocher, Rue des Girondes czy na opierającym się o ścianę wykutego w skale monolitycznego kościoła rynku. Nazywają się canelé i robi się je w regionie Bordeaux co najmniej od XVIII wieku.

Dlaczego akurat tutaj? Odpowiedź jest banalna. Bordeaux, słusznie, kojarzy się przede wszystkim z winem. Z tego też powodu pozostawało regionem, w którym gospodynie domowe musiały radzić sobie z nadmiarem żółtek. Białka ich mężowie zużywali w wielkiej liczbie do klarowania trunków. Przez dziesięciolecia nie zdawali sobie sprawy z tego, że zarówno ich ciastka, jak i wina nie były wegańskie.

Świadomość weganina

Winiarze i piekarze z Akwitanii mieli prawdopodobnie gdzieś wiedzę o tym, że ich produkty są lub nie są wegańskie. Gorzej z tymi, którzy całkowicie świadomie, z głębokiego przekonania, porzucili w swej diecie mięso i wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym nabiał.

O ile wegetarianizm znany jest ludzkości od czasów prehistorycznych, o tyle weganizm, jako postawa życiowa, pojawił się szerzej dopiero po II  wojnie światowej (jako pierwszy, słowa "vegan" użył Donald Watson, który 1 listopada 1944 roku założył w Wielkiej Brytanii Towarzystwo Wegańskie). Natomiast ledwie od dwóch dekad organizacje wegańskie na świecie certyfikują produkty spożywcze, w tym wino. Ergo, zakładając, że wino to po prostu sfermentowany sok z winogron, wielu zadeklarowanych wegan nieświadomie latami popijało alkohole, w których produkcji wykorzystywano produkty pochodzenia zwierzęcego.

Dokładnie rzecz biorąc - używano ich do klarowania wina. Gdy fermentacja jest skończona, winiarz często oczyszcza wino - klaruje je i filtruje. W tym celu dodaje do cieczy produkty takie jak: albuminy (dziś to głównie białko kurzych jajek; zanim w Europie rozpanoszyła się choroba wściekłych krów, pozyskiwano je także z krwi bydlęcej), karuk - klej z wygotowanych rybich pęcherzy, żelatynę wytwarzaną z gotowanych skór, rogów, kopyt, jelit i innych organów, kazeinę z krowiego mleka, chitynę z pancerzy skorupiaków czy rybne oleje. Substancje te wiążą i wytrącają niepożądane cząsteczki, wino zaś staje się klarowne.

Oczywiście, związki te nie mają wpływu na aromaty - to, że niejedno nowoświatowe syrah pachnie grillowanym bekonem wynika, z długiego dojrzewania wina w mocno wypalanej dębowej beczce, a nie z tego, że dodano doń plaster boczku z rusztu. Paradoksalnie, mimo swego zwierzęcego zapachu, może być ono całkowicie wegańskie, jeśli tylko nie klarowano go i nie filtrowano, używając wcześniej wymienionych składników.

Vegan friendly

Na szczęście dla wegetarian i wegan, współcześni producenci win coraz częściej obywają się bez tych substancji. Wino można klarować i filtrować za pomocą związków mineralnych takich jak najskuteczniejszy bentonit, czyli osadowa skała ilasta o silnych właściwościach absorpcyjnych, czy nieco mniej skutecznej krzemionki albo kaolinu, ale też węgla aktywnego.

Wielu winiarzy, zwłaszcza tych, którzy nie działają na wielką, przemysłową skalę, pozwala sobie na niefiltrowanie wina. Przefermentowany płyn oczyszcza się z czasem sam - stałe cząsteczki opadają na dno kadzi; po prostu trwa to zdecydowanie dłużej.

Wina odpowiednie dla wegetarian i wegan są dziś w powszechnej sprzedaży. W Wielkiej Brytanii, w sieci Tesco, która jest tam największym sprzedawcą wina, ponad połowa butelek ma certyfikat "vegan friendly". Na ich etykiecie lub kontretykiecie widnieje najczęściej stosowny napis i logo jednego z kilku certyfikujących wegańskie produkty stowarzyszeń, zwykle łączące ze sobą element roślinny i literę "v". Nie brak ich także w Polsce.

Nie ma zatem problemu, jeśli weganin chce kupić "jakieś" wino, byle wegańskie. Gorzej, gdy przyjdzie mu ochota na produkt od konkretnego winiarza, a ten, niewrażliwy na rosnące grono wegan, nie zadaje sobie trudu, by poinformować na etykiecie potencjalnych nabywców czy i w jaki sposób klarował swoje wino. Nadzieję daje pojawiająca się niekiedy na flaszce informacja, że wino było niefiltrowane. Można wtedy założyć, że żaden produkt zwierzęcy, w najmniejszym stopniu, nie został wykorzystany do jego produkcji.

Ekologiczne, nie wegetariańskie

Nie ma natomiast dla wegan i wegetarian żadnego znaczenia certyfikat ekologiczny. Listek z unijnych gwiazdek na zielonym tle (unijny certyfikat produktów ekologicznych) pojawia się na winach, które zrobiono z gron uprawianych bez użycia pestycydów. Ich klarowania kurzym białkiem czy żelatyną prawo nie zabrania.

Paradoksalnie, będący z założenia najbliżej natury winiarze biodynamiczni, którzy w uprawie winorośli podążają za kalendarzem księżycowym, nie używają sztucznych nawozów, a winnej latorośli aplikują homeopatyczne herbatki, tworzą wina, których skrajny weganin zaakceptować nie powinien. Biodynamiczne preparaty dojrzewają bowiem w… krowich rogach. Oczywiście, teoretycznie nikt dla ich pozyskania nie zabija łaciatej, gdzie jednak leży granica w podejściu do wykorzystywania zwierząt przez człowieka? A to, że biodynamicy, m.in. w trosce o naturę, zamiast traktora wolą używać w winnicy konnego zaprzęgu? Czy to już wykorzystywanie zwierząt? Na te pytania odpowiedzieć sobie muszą sami wegetarianie.

Dla części winiarzy wegańscy i wegetariańscy konsumenci to szansa na poszerzenie rynku. Wielu jednak traktuje ich jako utrapienie i nie rozumie idei takiego stylu życia, kwestię produkcji win wegetariańskich sprowadzając ad absurdum.

Pewnego majowego poranka w rumuńskim Odobesti jadłem śniadanie w towarzystwie sędziów lokalnego konkursu winiarskiego. Jeden z kolegów poprosił o zestaw wegetariański, co wywołało falę żarcików, te zaś sprowadziły rozmowę na temat win wegetariańskich. Kilku z rozbawionych członków kompanii na co dzień produkuje wino. Usłyszeliśmy zatem historie o zastępach insektów w kadziach fermentacyjnych i oddziałach myszy wciąganych w czasie zbiorów przez kombajny razem z winogronami. I cóż to za - ha, ha - wegetariański produkt! W końcu ktoś przypomniał, że drożdże, a więc grzyby, też przestały być traktowane przez współczesną naukę jako rośliny.

Ciężkie jest życie wegewinomana...

Co wiesz o polskich alkoholach? Maksimum punktów zdobędzie wyłącznie prawdziwy znawca

1.Klasyczna siwucha to:

  • Wódka czysta bez dodatków
  • Wódka na bazie owoców
  • Wódka z dodatkiem popiołu
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Komentarze (9)
Zaloguj się
  • kac

    Oceniono 10 razy 6

    wegańskie wino...no ktoś chyba za dużo wind wypił, żeby taki wynalazek wymyślić...
    choć z drugiej strony, czemu nie, zawsze z naiwnych najłatwiej kasę się doi....

  • lukki69

    Oceniono 6 razy 4

    Banda idiotów.....nie da się żyć na ziemi bez zabijania zwierząt....do produkcji tak modnej wśród nich soi wycina się lasy w Ameryce południowej a podczas hodowli warzyw na polach ginie mnóstwo gryzoni i mieszkańców gleby

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 2 razy 2

    Domu wariatów ciąg dalszy.

  • ga.spar

    Oceniono 1 raz 1

    "Przez dziesięciolecia nie zdawali sobie sprawy z tego, że zarówno ich ciastka, jak i wina nie były wegańskie."
    bo przez dziesięciolecia nikt dupy nie zawracał wegańskim sfiksowaniem

  • czarek kat

    Oceniono 1 raz 1

    musze kupic opony letnie w rozmiarze 195/65/R15, na co powinienem zwrócić uwage na etykiecie, chce mieć pewność że będą wegańskie?

  • dyskootantka

    0

    Niedługo nawet woda będzie "wegańska" - społeczeństwo na naszej kochanej planecie świadomie doprowadzane jest do stanu zidiocenia. Idiotami po prostu łatwo się rządzi. Jak tak dalej pójdzie, to wszystko będziecie(ja już na szczęście pewnie nie dożyję) robić na komendę tych, co mają pieniądze. Bo im ponoć ktoś obiecał władzę nad światem i robią wszystko, żeby to osiągnąć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE