Ziemniak, kartofel, pyra, grula lub – bulwa ile nazw, tyle skojarzeń. Ziemniaków używamy w kuchni wszyscy, z czystym sumieniem polecam więc poniższą lekturę każdemu, kto nie tylko lubi gotować, ale i znać historię oraz pochodzenie produktów. Publikacja Jabłka zaś ziemne, a po teraźniejszemu kartofle (ok. 35 zł) jest efektem konferencji naukowej, która odbyła się w 2016 roku we Wrocławiu. Zawiera kilkanaście niezależnych od siebie wykładów polskich i czeskich naukowców praktyków. Opracowali je Joanna Nowosielska-Sobel, Grzegorz Strauchold oraz Rafał Nowakowski. Wydała zaś Księgarnia Akademicka oraz wrocławski Ośrodek Kultury i Sztuki. Można sobie darować statystyki zmieniającej się powierzchni uprawy ziemniaków lub wielkości plonów. Ale pochodzenie tego warzywa, jego zmieniająca się rola w gospodarce, obecność w diecie kolejnych pokoleń, wreszcie wpływ na ludzkie losy – to lektura obowiązkowa. By nie być gołosłowną, przypomnę, jak zaraza ziemniaczana doprowadziła do śmierci z głodu ponad 1,5 mln ludzi w Irlandii. Pochodzące z Peru i Boliwii bulwy trafiły do Europy w XVI wieku, a do Polski przywiózł je Jan III Sobieski z wyprawy pod Wiedeń. Początkowo były potrawą luksusową, obecną tylko na stołach królewskich i magnackich. Chłopów trzeba było przekonać do ich uprawy, bo tę owocującą pod ziemią roślinę traktowali jako dzieło szatana. Udało się to podstępem, bo pozwolono kraść ziemniaki z niby strzeżonego pańskiego pola.

Autorów zajmują ziemie polskie, bo też rozszerzenie tytułu brzmi: „Znaczenie ziemniaka w Europie i na ziemiach polskich ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska w kontekście historii i teraźniejszości”. Uzbrojeni w dużą dawkę wiedzy z większym szacunkiem przystąpimy do gotowania ziemniaków, czyli solanum tuberosum, na obiad.