Na okładce widnieje zachęcająca informacja: 40 przepisów na świetne koktajle i na pewno wielu czytelników dla nich sięgnie po tę książkę. Ale potraktowanie Sztuki koktajlu Patryka Mitręgi (wyd. Edipresse, 49,90 zł) tylko jako zbioru przepisów byłoby krzywdzące dla autora. Mitręga krok po kroku wprowadza nas w sztukę przygotowywania koktajli. Rzecz jest napisana ze swadą, z widoczną znajomością rzeczy.

Zanim jednak dojdziemy do przepisów, przyswoimy sobie wiedzę o narzędziach barmańskich, które będą nam potrzebne do ich przyrządzania. Naliczyłam ich ponad 20 – od łyżki barmańskiej po szkło, w którym możemy podać koktajle.

Mitręga jest fachowcem. Przeszedł przez wszystkie stopnie zawodowe w dziedzinie barmaństwa. Ujęło mnie jego stwierdzenie, że doskonałe koktajle możemy przyrządzić chałupniczymi sposobami, używając tego, co mamy w kuchni. A nawet jeśli nie zamierzamy bawić się w barmana (choć dlaczego nie), z ciekawością przeczytamy o najbardziej znanych alkoholach. Mitręga opowiada np. o tajnikach produkcji whisky, tłumaczy, w jaki sposób dżin jest nasycany zapachem ziół. Podrzucając temat do rozmowy przy robieniu koktajli, rozwodzi się nad przerabianiem agawy na tequilę i mezcal. Każdy przywołany w książce przepis poprzedzony jest bajeczno-historycznym wprowadzeniem, co czyni lekturę ciekawą także dla nieentuzjastów koktajli alkoholowych.