Moskwa, Denis Simachev Shop&Bar - tu wypada bywaćMoskwa, Denis Simachev Shop&Bar - tu wypada bywać Dorota Chojnowska

W Moskwie zakochałam się od pierwszego wyjrzenia, podziwiając ją przez okna restauracji White Rabbit na ostatnim piętrze jednego z ultranowoczesnych wieżowców Moscow City. Przez szklany dach widzę gwiazdy i panoramę moskiewskiego centrum, a w dali miasto usiane budowlami – perełkami socjalizmu. To miasto fascynuje mnie w każdym detalu. Nie tylko architektonicznym. Bez cienia dyskrecji patrzę na dziewczynę z wiankiem na głowie, która siedzi przy sąsiednim stoliku. Niczym rusałka w długiej, zwiewnej sukni spija alkoholową ambrozję z wysokiej szklanki. Ona też mi się przygląda. Zresztą nie tylko ona. Skupiam na sobie ukradkowe spojrzenia wszystkich gości. Czyżbym miała na czole dyskretnie napisane słowo „turysta”? – Przez twoje szarawary i traperki jesteś chodzącym transparentem z fluorescencyjnym napisem „inostranka” – zauważa Żenia, mój moskiewski znajomy.

Siedzimy w restauracji, która w tym roku zajęła 15. miejsce na liście 50 najlepszych restauracji świata według brytyjskiego magazynu „The Restaurant Journal”. Ten sukces wypracował Vladimir Mukhin, jeden z najzdolniejszych szefów kuchni rosyjskiej nowej fali.

Mukhin nie boi się eksperymentów. Odkrywa na nowo bogactwo rosyjskich smaków, przypomina zapomniane składniki, odświeża dawne przepisy. Nie wynika to tylko z jego patriotyzmu. Po nałożeniu na Rosję embarga w 2015 roku większość zagranicznych produktów stała się nieosiągalna lub abstrakcyjnie droga. W samej Moskwie z tego powodu zamknięto ponad 900 restauracji. Ci, którzy chcieli przetrwać, musieli znaleźć nową formułę. Mukhin pochylił się zatem nad tradycją, dzięki temu White Rabbit wyszedł obronną ręką z kryzysu. Jednak my możemy wpaść w poważne tarapaty finansowe, jeśli nie ograniczymy się do zupy dyniowej z parmezanem. Konkretniej zjemy gdzieś na mieście...

Moskwa, Sobór Wasyla Błogosławionego łączy w sobie cechy włoskiego renesansu i tradycyjnej architektury rosyjskiejMoskwa, Sobór Wasyla Błogosławionego łączy w sobie cechy włoskiego renesansu i tradycyjnej architektury rosyjskiej shutterstock

Moskwa i kuchnie świata

Moda na street food dotarła również do Moskwy. W różnych częściach miasta powstają oazy dla wielbicieli kuchni świata i ekologicznej żywności. Jedna z nich – Usachovskiy Rynok  – mieści się w hali targowej z 1934 roku. Przez lata pełnił funkcję zwykłego bazaru, na którym okoliczni mieszkańcy robili codzienne sprawunki. Kilka lat temu budynek przeszedł gruntowny remont. Odnowiono wnętrze, postawiono wysmakowane architektonicznie kramy i wyznaczono miejsca na bary. Przemierzając alejki, ledwo dukam zapisane cyrylicą nazwy – burgery, sushi, pizza czy sushirito w Crab & Caviar. – Żenia, gdzie tu zjem tradycyjną rosyjską soliankę? – pytam skonsternowana. Marzy mi się solianka, którą nazywam królową rosyjskich zup. W jej skład wchodzą marchew, cebula, kapary, oliwki, różne rodzaje mięsa... Podejście kucharzy do proporcji składników jest dość elastyczne, dzięki czemu zupa zawsze smakuje inaczej i nigdy mi się nie nudzi. – A ty w Warszawie chodzisz do restauracji na bigos i pierogi? – Żenia odpowiada pytaniem.

Moskwa, jedna z najbardziej eleganckich ulic  w świątecznej odsłonie. Tu swoje sklepy mają największe domy modyMoskwa, jedna z najbardziej eleganckich ulic w świątecznej odsłonie. Tu swoje sklepy mają największe domy mody shutterstock

Rosyjskie menu

Moskwa rozrasta się pierścieniami. Pierwszy i najpiękniejszy stanowi ciąg bulwarów w miejscu dawnych murów miejskich. Latem tłumnie ściągają tu Rosjanie na rodzinne spacery – dzieci skaczą po pomnikach, starsi zajadają się blinami w cieniu drzew, a ja robię im wszystkim zdjęcia. Wewnątrz tego pasa zieleni znajduje się najstarsza część zielonej wsi, jak nazwali Moskwę złośliwi mieszkańcy -Petersburga. Dlaczego? – Sama odgadnij – śmieje się Żenia, gdy docieramy na plac Czerwony. Próbuję. Patrzę na kolorową bryłę Soboru Wasyla Błogosławionego, ceglane mury Kremla i otaczające nas kamienice. Ich dachy są pokryte miedzianą blachą. Zieloną jak wiosenna trawa.

Moskwa, gwiazdy, dwugłowe orły i krzyże, czyli symbole imperium ponad zielonymi dachami KremlaMoskwa, gwiazdy, dwugłowe orły i krzyże, czyli symbole imperium ponad zielonymi dachami Kremla shutterstock

– Dokładnie, to stąd wzięła się ta nazwa – mówi Żenia i kieruje nas w ulicę Nikolskaya wprost do restauracji Warenicznaja 1. Restauracje tej sieci już mijałam podczas spacerów po najbardziej turystycznych rejonach Moskwy – na Arbacie, Trietiakowskiej czy właśnie na Nikolskiej. Ich wnętrza urządzono w stylu typowych mieszkań z najróżniejszych okresów – od Rosji burżuazyjnej przez komunistyczną po kapitalistyczną. W tej na Nikolskiej panuje klimat odwilży z czasów Breżniewa. Otwieram menu i widzę wszystko, czego powinien skosztować turysta w Rosji. Oprócz solianki zamawiam moją ulubioną sałatkę – śledzia pod pierzynką.

Po chwili kelner przynosi coś, co wygląda jak wielowarstwowe, kolorowe ciastko. Jednak wystarczy się przyjrzeć, by na samym dole dojrzeć śledzie, na których spoczywają warstwy siekanej cebuli, startych ziemniaków, marchewki, jajka i buraków. Wszystko to starannie spojono majonezem. Śledź pod pierzynką to jedna z najpopularniejszych sałatek w Rosji. I najsmaczniejszych. Zamawiam ją codziennie – w barach rosyjskich, tureckich czy wietnamskich, ale najlepszą z nich dostaję na Nikolskiej!

Kolejne tradycyjne pozycje z menu to wareniki, czyli pierogi, pielmieni, draniki i bliny. Niestety, nie ma wśród nich najbardziej klasycznej wersji – z kawiorem. – Z tym nie będzie problemu – w Moskwie wszystkie drogi prowadzą do Teremoka – zapewnia Żenia. Wierzę mu, cokolwiek to znaczy.

Na szybko

Choć amerykańskie fast foody rozpychają się łokciami, to na moskiewskich ulicach wciąż doskonale sobie radzą bary z lokalnymi przysmakami. Kiedy zatem spaceruję ulicami Moskwy, z otaczającego mnie chaosu liter krzyczących z szyldów i plakatów próbuję wyłowić słowo Teremok, czyli nazwę sieci barów szybkiej obsługi wyspecjalizowanych w blinach. W jego menu oprócz wersji z kawiorem znajdują się też bliny barbecue, carbonara albo... e-mail z grzybami i serem. Kolejna sieciówka Kroszka-Kartoszka słynie z pieczonych ziemniaków. O stolik czasem trudniej tu niż w McDonaldzie. Co jakiś czas mijamy też stylizowane budki z kwasem chlebowym albo kioski z wypieczką, czyli piekarnie, gdzie oprócz kajzerek na półkach leżą uzbeckie samsy, gruzińskie chaczapuri i osetyjskie placki.

Kulinarni imigranci

Są też bary o nazwie Czebureczna, gdzie nie należy się spodziewać niczego innego niż czebureków. W kuchni rosyjskiej wyraźnie wybrzmiewają wschodnie nuty. Przez stulecia swoje trzy grosze dorzucały bowiem narody wchodzące najpierw w skład Imperium Rosyjskiego, a później Związku Radzieckiego. Jednym z takich nabytków, który zapuścił głębokie korzenie w moskiewskiej i rosyjskiej ziemi, są waśnie czebureki. Na stoły wprowadzili je Tatarzy Krymscy – i to wcale nie tak dawno, bo w połowie XX wieku po przesiedleniach. Sami Tatarzy zaś przywieźli je prawdopodobnie jeszcze z mongolskich stepów. Czebureki mają formę sporego pieroga z przaśnego ciasta wypełnionego surowym mięsem i smażonego na głębokim oleju. Są niemożliwie tłuste, chrupkie i soczyste... Palce lizać!

– Nie zrozumiesz ich fenomenu, jeśli nie spróbujesz czebureków z kultowej Czeburecznaja Drużba – mówi Żenia. Już na progu tego przybytku wiem, że o klienta się tu nie walczy. Nie ma tu bowiem uprzywilejowanych stolików, rezerwacji ani nawet krzeseł. Je się tam, gdzie jest wolne miejsce – student obok biznesmena, a ten obok konesera tanich trunków z pobliskiej bramy. Nie ma wygód, ale jest alkohol – doskonały towarzysz dla tłustego pieroga – przybysza ze stepów Azji.

Z centralnej Azji pochodzi również płow, czyli danie mięsne na bazie ryżu zapiekanego w naczyniu podobnym do woka. Najlepszy serwują restauracje uzbeckie i kazachskie, ale czasem zamawiam go również w barach mlecznych i nie narzekam.

Mieszkańcy Kazachstanu i Uzbekistanu do kulinarnego krajobrazu Moskwy wprowadzili również czajchany, czyli domy herbaty. Oryginalnie są to tanie lokale, gdzie na tapczanach pije się słomkowy napar, któremu ewentualnie towarzyszy fajka wodna. W Moskwie do czajchanów chodzą Rosjanie, którzy zarabiają powyżej średniej krajowej. Również wystrój wnętrz w niczym nie przypomina oryginału. Dlatego zamiast zielonej herbaty w klimatach Azji Centralnej wolę napić się zwykłego włoskiego espresso w doborowym towarzystwie.

Moskwa, budynki dawnej fabryki czekoladek Krasnyj Oktjabr przejęli designerzy i artyściMoskwa, budynki dawnej fabryki czekoladek Krasnyj Oktjabr przejęli designerzy i artyści Dorota Chojnowska

Królestwo sztuki

Związek Radziecki pozostawił po sobie opuszczone fabryki. Ich ruiny do dziś straszą na przedmieściach Moskwy. Jednak w ostatnich latach do kilku z nich wprowadzają się artyści, by tworzyć klastry artystyczne. Jeden z nich działa na terenie dawnej wytwórni czekolady Krasnyj Octiabr na wyspie Błotnej w samym sercu stolicy. W ceglanych budynkach z przełomu XIX i XX wieku powstały galerie, pracownie artystyczne, bary, restauracje i... słynny na całą Rosję Instytut Sztuki, Designu i Architektury Strelka. Działalność instytutu w dużej części zabezpiecza finansowo bar Striełka. W jego skandynawskim wnętrzu podejmuje się gości daniami w stylu solidnego fusion ze śródziemnomorską dominantą.

Nie to jednak przyciąga tu tłumy. W Striełce najważniejsza jest atmosfera. Zazwyczaj przy stolikach toczą się rozmowy o sztuce, odbywają się tu dyskusje dotyczące postrzegania świata lub spotkania poświęcone życiu miasta, dziś jednak głównym tematem są egzaminy wstępne do instytutu. Kilka godzin wcześniej ogłoszono wyniki pierwszego etapu. Darii w walce o indeks udało się pokonać dziesięciu kandydatów. Dziewczyna postawiła wszystko na jedną kartę. Rzuciła pracę w rodzinnym Nowosybirsku, dwa dni jechała pociągiem, by spełnić swoje marzenie. Dlaczego Strelka? – Bo jest niekonwencjonalna i europejska – mówi, kiedy kelner stawia przed nami hamburgery z tuńczykiem i ravioli.

Miasto powoli ogarnia noc. Podświetlony Sobór Zmartwychwstania na przeciwnym brzegu rzeki wygląda jak Tadź Mahal otoczone ryczącym miastem. Wyspa Błotna daje nam poczucie bezpiecznego dystansu od tego gwaru. Jutro się w nim ponownie zanurzymy, ale dziś – chwilo, trwaj!

Moskwa - informacje praktyczne

Przed podróżą

Przy wjeździe do Rosji wymagana jest wiza. Można ją uzyskać w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Proces jej otrzymania jest nieco skomplikowany, dlatego polecam skorzystać z usług agencji wizowych. Cena wizy wraz z opłatą za pośrednictwo wynosi ok. 550 zł.

Jak dojechać

Na trasie Moskwa – Warszawa kursują autokary Ecolines. Bilet kosztuje ok. 400 zł. Bezpośrednie loty do Moskwy zapewniają linie lotnicze LOT. Samoloty startują z Warszawy. Do stolicy Rosji można też dojechać pociągiem. Podróż trwa 19 godzin i kosztuje ok. 450 zł.

Gdzie mieszkać

W Moskwie każdy znajdzie nocleg dostosowany do zasobności swojego portfela. Najważniejsza jest lokalizacja. Doskonale mieszka się w hotelach lub hostelach na terenie loftów Krasnego Oktiabra. Polecam również Kitaygorod lub ulice wewnątrz pierścienia bulwarów.

Moskwa, instalacja na jednej ze ścian klastra artystycznego FlaconMoskwa, instalacja na jednej ze ścian klastra artystycznego Flacon Dorota Chojnowska

Co zwiedzać

Oprócz Galerii Trietiakowskiej czy Kremla warto zajrzeć do klastrów artystycznych, na przykład Vinzavodu, Flacona czy Krasnego Oktiabra. Trzeba też choć raz wykąpać się w bani, czyli pójść do publicznej łaźni. Bania składa się z sauny oraz przestrzeni, gdzie można się umyć, natrzeć najróżniejszymi kosmetycznymi preparatami i... spędzić miło czas z przyjaciółmi – jak to czynią Rosjanie.

Gdzie jeść

Miłośnicy kuchni świata powinni odwiedzić Usachovskiy Rynok. W White Rabbit (plac Smolenskyi 3, 16. piętro) skosztujemy najwykwintniejszych dań – interpretacji tradycyjnej kuchni rosyjskiej. Jest to jednak opcja dla osób dysponujących dużym budżetem. Taniej i równie smacznie zjemy w restauracjach Varenichnaya No1 (varenichnaya.ru) czy Teremok (teremok.ru). Wieczorną lampkę wina trzeba wychylić w barze Striełka (Bersenevskaya Emb. 14/5).

Moskwa, pamiątki na każdą kieszeńMoskwa, pamiątki na każdą kieszeń shutterstock

Co przywieźć

Trudno dziś odróżnić lokalną pamiątkę od chińskiego wyrobu lokalnopodobnego. Dlatego z wyjazdów najczęściej przywożę kosmetyki. A że Moskwa oraz cała Rosja jest prawdziwym rajem dla miłośników sauny, w każdym supermarkecie znajdziesz regały z kosmetykami przeznaczonymi do wykorzystania w tego typu przybytkach. Polecam np. czarne mydło w paście oraz peelingi na bazie ziół syberyjskich.

Na ulicach Moskwy możemy sobie zrobić selfie z sobowtórami cara Mikołaja, Stalina, Lenina albo PutinaNa ulicach Moskwy możemy sobie zrobić selfie z sobowtórami cara Mikołaja, Stalina, Lenina albo Putina Dorota Chojnowska