Kiedy jechać?

W lutym odbywa się barwny karnawał (w tym roku 4-18 lutego), parady są też w czasie Wielkanocy, a w Boże Ciało - kwiatowe dywany na ulicach. Ciepło cały rok, od stycznia do marca możliwy deszcz w górach, a na szczycie Teide - nawet śnieg.

Jak dojechać?

Czartery w wersji last minute i tanie linie (Wizz Air, Ryanair z kilku polskich lotnisk) – od ok. 400 zł. Tanie połączenia promowe między wyspami: na Gomerę (1 godz.), Gran
Canarię (1,5-2,5 godz.), Hierro (4 godz.).

Gdzie zjeść?

Tanio: Na targach, np. Mercado de Nuestra Señora de África w Santa Cruz kupujemy warzywa i owoce (koniecznie miejscowe słodkie banany), kozie sery, ryby i owoce morza. Te ostatnie można też kupić na wynos w budkach w portach, a nawet w restauracjach rybnych, np. La Cofradía de Pescadores w Puerto de la Cruz (wielki półmisek ryb na miejscu - 30 euro); świetne ryby dnia serwują w kultowej i taniej El Cine w Los Cristianos.

Mercado de Nuestra Se?ora de ÁfricaMercado de Nuestra Se?ora de África Fot. Jose Mesa/ flickr.com (CC BY 2.0)

Guachinches to sezonowe jadłodajnie przy winnicach, które serwują najwyżej trzy dania, popularne zwłaszcza w weekendy - Kanaryjczycy wybierają się wtedy na rutas de guachinches, w znalezieniu kolejnych knajp pomaga im aplikacja Guachapp. W menu - ryby, koźlina, conejo frito (smażony królik), dania jednogarnkowe (ropa vieja z cieciorką czy gulasze zagęszczane prażoną mąką gofio) i słynne papas arrugadas – małe ziemniaki gotowane w skórce w bardzo słonej wodzie, podawane z sosami mojo (10 euro za prawdziwą wyżerkę). Guachinches otwarte są od grudnia do wczesnej wiosny, póki nie sprzedadzą zapasu wina. Po południu ożywiamy się barraquito, czyli trójkolorową kawą z mlekiem zwykłym i skondensowanym, likierem i cynamonem. Najpopularniejszy deser to bienmesabe - masa z migdałów, kogla-mogla i miodu.

Drożej: Dużo restauracji z kuchnią kanaryjską - Tapas Arcon w Puerto de la Cruz, a w Santa Cruz lubiana przez miejscowych Bodeguita Canaria, La Torre del Mirador z pięknymi widokami lub Oriental Monkey, swego czasu okrzyknięta najlepszą międzynarodową kuchnią na Kanarach (danie - 15-25 euro).

Gdzie spać?

Tanio: Darmowe, skromnie wyposażone kempingi – żeby się na nich zatrzymać, potrzebne jest pozwolenie od władz wyspy (Cabildo de Tenerife). Kempingi płatne są głównie na wybrzeżu, np. Nauta (5 euro za namiot, 36 euro za domek). W czasie wędrówek sprawdzą się schroniska, np. Montes de Anaga (od 15 euro za łóżko); pod szczytem Teide znajduje się schronisko Altavista. Pensiony, czyli skromne, klimatyczne hoteliki, zwykle ze wspólnymi łazienkami (od 15 euro).

Drożej: Poza sezonem nie ma problemu ze znalezieniem aparthoteli w Santa Cruz, nieco trudniej w kurortach na południu. Od tłumów uciekamy do casas rurales na odludnych farmach (200-400 zł).

De luxe: Historyczne hotele w Puerto de la Cruz, np. Hotel Botanico y Oriental Spa Garden z tajską pagodą i arabskim hammamem (od 1400 zł).

Zobacz koniecznie!

Teneryfa, czyli największa z Wysp Kanaryjskich, leży w zachodniej części archipelagu. Powszechnie kojarzona jest z niemieckimi emerytami i hotelami z ofertą all inclusive, ale to tylko jedna z jej twarzy.

Pico del Teide - szczyt wulkaniczny położony na TeneryfiePico del Teide - szczyt wulkaniczny położony na Teneryfie fot. MUSAT (istock)

Pierwszym obrazkiem, który widać z samolotu, jest gigantyczny wulkan wyrastający z jej środka. Pico del Teide dzieli Teneryfę na ciepłe, półpustynne południe (to głównie tu są kurorty) i chłodniejszą, zieloną północ z małymi portami i wyglądającymi jak kolonialne miasteczkami. Ten najwyższy szczyt Kanarów i całej Hiszpanii (3718
m n.p.m.) zwieńczony imponującą kalderą dla Guanczów, czyli pierwszych mieszkańców wysp był tym, czym Olimp dla Greków. Dziś to największa atrakcja archipelagu – park narodowy przypomina scenografię do filmów o Marsie albo pustynnych westernów. Ma sieć znakowanych szlaków i kolejkę linową wwożącą pod szczyt.

Inne świetne miejsce na wędrówki to masywy Anaga na północno-wschodnim
krańcu wyspy i Teno na zachodzie. W ten drugi jest malowniczo wciśnięta wieś
Masca, wyglądająca jak Machu Picchu w miniaturze. Mniej więcej na środku
północnego wybrzeża leży Puerto de la Cruz, popularne spa w czasach wiktoriańskich, otoczone piaszczystymi plażami. Obok jest La Orotava z XVII-wiecznymi willami.

Warto się też wybrać do La Laguny, nazywanej muzeum pod gołym niebem. Zachował się tu historyczny kwartał z brukowanymi uliczkami, pastelowymi fasadami kupieckich
domów, rzeźbionymi balkonami, kolumnami - czyli staromodna elegancja.  

Bez tego nie wracaj!

Teneryfa słynie z miodów o różnych smakach, egzotycznych nazwach i nietypowych kolorach, bo porasta ją wiele roślin, nie występujących nigdzie indziej na świecie, np. słynny Miel de Retama del Teide z krzewu na zboczach wulkanu (słoik u farmerów - 4-5 euro lub w sklepikach przy muzeach miodu i wina w El Sauzal).

Ron miel to rum z dodatkiem miodu o posmaku karmelu, popularne są też likiery: bananowy czy z draceny (7-10 euro). Ciekawostką jest miód palmowy - faktycznie to zagęszczony sok z czubka palm, produkowany głównie na sąsiedniej Gomerze.

Przeżyj to sam

Wybierz się na obserwację delfinów i wielorybów (ok. 30 euro). Idź na koncert w Auditorio de Tenerife w Santa Cruz - futurystycznej sali ze stali, betonu i szkła.