Danie w knajpie nie smakuje. Kiedy i jak je odesłać do kuchni, żeby się nie ośmieszyć? Zapytaliśmy ekspertów

katgoz
03.08.2017 17:02
A A A
Jak kulturalnie i skutecznie odesłać danie do kuchni?

Jak kulturalnie i skutecznie odesłać danie do kuchni? (MACHINEHEADZ/iStock.com)

Szef kuchni, znana blogerka kulinarna, ekspert od savoir-vivre'u i kelnerka zdradzili nam, co podczas reklamowania dania uważane jest za największą wpadkę oraz w jakich warunkach reklamacje są najskuteczniejsze.

Wypad do knajpy ze znajomymi albo kolacja z drugą połówką w restauracji. Czekasz na swoje danie i kiedy wreszcie ci je przynoszą, zaczynasz jeść. Czar pryska, okazuje się, że potrawa nie smakuje tak, jak się spodziewałeś. Chciałbyś zwrócić danie do kuchni. Tylko jak to zrobić, żeby nie wyjść na pozbawionego kultury awanturującego się klienta, którego nikt już nigdy nie będzie chciał obsłużyć?

Zminimalizuj ryzyko

Trzeba zacząć od tego, że ryzyko takich sytuacji można zminimalizować. O tym, jak to zrobić, powiedział nam Tomasz Królikowski, szef kuchni i doradca kulinarny obecnie związany z firmą Ulala Chef:

Przed zamówieniem to kelner - proponując danie - powinien o nim opowiedzieć i dać jak najwięcej informacji, aby zminimalizować ryzyko ewentualnego zwrotu.

Zamiast wybierać więc potrawę o egzotycznie brzmiącej nazwie i liczyć, że usatysfakcjonuje twoje kubki smakowe, po prostu poproś kelnera o opisanie dania. 

Jeśli wydaje ci się, że doskonale wiesz, co zamawiasz... zastanów się nad tym raz jeszcze. Według znajomej kelnerki nieporozumienia często biorą się stąd, że klienci wcale nie wiedzą, jak danie powinno być przygotowane:

Czasami goście sami się ośmieszają, odsyłając dania przygotowane według zasad sztuki kulinarnej. Reklamowanie tatara z łososia - bo ryba jest surowa, to nie to samo, co reklamowanie tatara z łososia, bo ma kawałki szkła w środku.

Dyskrecja i uprzejmość

No dobrze, zamówiłeś danie, o które zapytałeś i wiesz, jak powinno być przygotowane, a mimo to wciąż ci nie smakuje? W takim wypadku możesz je zwrócić. O to, jak taktownie to zrobić, zapytaliśmy Marię Bujas-Łukaszewską, eksperta od savoir-vivre z Akademii Dobrych Manier:

Zawsze zalecam dyskrecję. Nie reklamujemy jednak dania gdzieś na boku czy po kątach, tylko zapraszamy kelnera do stołu tak, żeby reszta sali nie była świadkiem rozmowy, bo w ten sposób robi się od razu podwójną krzywdę restauratorowi. Zachowujemy się bardzo dyskretnie i jak najgrzeczniej. Nie spotkałam się jeszcze z informacją, że jakaś restauracja odmówiła zwrotu. [...] Myślę, że w dobie wszechobecnego internetu, FB, nikt nie chce narażać swojej firmy na podobne potknięcia i utratę dobrego imienia. W każdej sytuacji "konfliktowej" doradzam uprzejmość, rozumne argumenty.

Ekspertka radzi też, by pamiętać o dostosowaniu wymagań do poziomu restauracji. Prosty przykład: jeśli jesz posiłek w barze mlecznym, nie narzekaj, że nie jest wykwintny.

Według Bujas-Łukaszewskiej w sytuacji niezadowolenia z dania rozmawiamy nie z kucharzem, tylko z kelnerem, będącym swego rodzaju pośrednikiem, ewentualnie z kierownikiem sali czy właścicielem lokalu.

Bez agresji

Królikowski dodaje, że z wątpliwościami dotyczącymi jakości posiłku nie powinno się czekać - najlepiej przekazywać je od razu. Dobrzy kucharze nie mają problemów z przyjęciem reklamacji, jeśli widzą, że klient jest szczery:

W kuchniach, którymi zarządzałem, jeśli gość zjadł 1/4 dania i wyraził niezadowolenie, to byłem w stanie przyjąć taką reklamację. [...] W moich oczach, jeśli gość zje 1/4 wielkości dania i dalej nie chce jeść, to znaczy, że nie próbuje naciągnąć i danie nie spełnia oczekiwań. Oczywiście danie może być „zepsute” i po pierwszych 1-2 kęsach można je oddać, bo ewidentnie kwalifikuje się do wymiany lub rezygnacji. Jeśli danie jest źle wykończone (przypalone, niedoprawione), to absolutnie szef odpowiada. Jeśli gość zjadł więcej niż 1/4, ale chce zwrócić, bo nie smakuje, to ewidentnie naciąga.

Magda Grzebyk, autorka bloga Krytyka Kulinarna, także podkreśla, że danie powinno reklamować się w odpowiednim momencie:

W żadnym wypadku nie próbujmy zwracać dania do kuchni, gdy zjedliśmy połowę lub więcej, bo to pachnie naciągactwem. Zwykle po kilku pierwszych kęsach wiadomo, czy nam smakuje, czy nie.

Królikowski dodaje, że zwracając posiłek nie powinno się agresywnie odnosić do personelu. Obsługa nie może też zachowywać się tak w stosunku do klienta.

Rzeczowo i miło

Co powiedzieć kelnerowi przy odsyłaniu posiłku? Grzebyk radzi podać konkretne uzasadnienie, dlaczego posiłek nie smakuje:

Jeśli uznamy, że danie jest niezgodne z zamówieniem lub nie spełnia naszych oczekiwań, to przekażmy kelnerowi merytoryczne uwagi, np. że życzyliśmy sobie inny stopień wysmażenia mięsa. "Nie moje smaki" to uwaga, która nic nie wnosi i nie daje kucharzowi szansy, aby mógł wykonywać swoją pracę lepiej.

Jakub Milszewski i Kamil Sadkowski, autorzy Gastrobandy, książki obnażającej tajemnice branży gastronomicznej, radzą zastanowić się nad pouczaniem kucharza na temat tego, jak powinno smakować zamówione danie:

Nie należy zwracać uwagi, że coś jest zrobione nie tak, jak być powinno na zasadzie: "wiem, bo jadałem i się na tym znam". Bycie przemądrzałym lepiej zostawić sobie na inne okazje. Warto pamiętać, że każdy może mieć gorszy dzień, kucharz również. [...] Raczej nie polecamy eskalowania konfliktu, bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Kucharze rzadko przyznają się do tego, że coś zepsuli, więc nie ma to sensu. W 99 procentach przypadków można się dogadać bez szkody dla nikogo, za to z obopólną korzyścią. [...] Można spróbować wytłumaczyć, co jest nie tak - za słony, niedogotowany, może z jakimś składnikiem, za którym nie przepadamy. Może się okazać, że danie można uratować jakimś prostym zabiegiem. 

Pamiętaj, że kelner jest wyłącznie pośrednikiem między tobą a kucharzem, dlatego twoje uwagi powinny być rzeczowe. Znajoma kelnerka podkreśliła, jak ważne jest bycie miłym i taktownym:

Wielu gości czuje się tak, jakby byli panami świata, a kelnerzy i kucharze to ich służba. Na dzień dobry są niemili, prezentują cały repertuar fochów i dąsów. Z nimi od razu wiadomo, że będą problemy. Taka postawa zazwyczaj się w usługach nie sprawdza. Odradzałabym robienie awantur na samym początku wizyty w knajpie. To niczemu dobremu nie służy.

Ściągawka

  1. Zanim zamówisz danie, pamiętaj, żeby dokładnie dopytać z jakich produktów się składa i w jaki sposób jest przyrządzane. Jeśli nie jesteś przekonany do któregoś ze składników - daruj sobie, bo szansa na to, że nie będzie ci smakować, jest spora.
  2. Chcesz dokonać reklamacji? Możesz to zrobić tylko wtedy, kiedy zjadłeś najwyżej 1/4 dania.
  3. Dyskretnie zaproś kelnera do stolika. Bądź grzeczny.
  4. Rzeczowo, ale uprzejmie wylicz, co w zamówionym daniu ci nie smakuje. Im bardziej będziesz konkretny, tym większa szansa na to, że dostaniesz posiłek, który w końcu będzie odpowiadał twoim wymaganiom.
  5. Absolutnie zakazana jest agresja wobec personelu oraz okazywanie swojej wyższości. Ludzie pracujący w restauracji chcą, żebyś wyszedł z niej usatysfakcjonowany i naprawdę chcą ci pomóc. Doceń to.

To też może się zainteresować:

Jak robić lepsze zdjęcia smartfonem? Fotografia kulinarna

Od barów mlecznych po wykwintne restauracje. 10 lokali w Zakopanem, w których warto zjeść - ranking klientów

Grzechy Polaków przy spożywaniu sushi

My podajemy składniki, ty wskaż, co będziemy gotować

1.Zacznijmy od czegoś łatwego. Mamy mięso, włoszczyznę i wodę. Gotujemy:

  • Rosół
  • Barszcz czerwony
  • Sos holenderski
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Zobacz także
Komentarze (20)
Zaloguj się
  • avatar

    92ilme

    Oceniono 24 razy 24

    A co zrobic, gdy w karcie jest napisane, ze kotlet albo ryba ma miec 200 g a na oko widac, ze to polowa porcji, albo gfy zamiast miesa mamy 3 warstwy bulki i maki. Kilka razy sie spotkalem, ze przy wyborze swiezej ryby jest ona wazona przedprzygotowaniem i tak rozliczana. wydaje mi sie, ze to dobre rozwiazanie. Niestety oszustow w gastronomii jest znacznie wiecej niz uczciwych. Nie rozumiem, dlaczego placac dosc wysoka cena, bo chce dobrze zjesc i miec swieze produkty, jestem dodatkowo oszukiwany. to samo z napiwkiem, kiedy jestem oszukany wyliczam kwote co do zlotowki, bez zadnego napiwku.

  • avatar

    klm747

    Oceniono 13 razy 11

    w restauracji Żywiciel na Żoliborzu, przy próbie reklamacji niejadalnych dań, kelner powiedział, że jest weekend i nie ma menadżera a on nie może przyjąć reklamacji...

    "nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?" - omijajcie Żywiciela z daleka!

  • avatar

    humidorek

    Oceniono 7 razy 7

    Warto też sięgnąć do polskiego prawa - gdy zwracamy ponad 80% dania, nie musimy płacić ani nawet podawać powodu.

  • avatar

    wrrrrrrrrrrrrr

    Oceniono 7 razy 5

    "W żadnym wypadku nie próbujmy zwracać dania do kuchni"

    Popieram. Najlepiej zrobić to w łazience.

  • avatar

    dagal

    Oceniono 4 razy 4

    W warszawskiej restauracji Viccini zamówiłam makaron z sosem z dodatkiem orzechów na pierwszą skorupki przymknelam oko przy drugim dużym zgrzycie pod zębami poprosiłam kelnera ten nie miał nic do powiedzenia przyszedł więc kierownik i oświadczył że skoro są orzechy to muszą być i lupiny i o co mi właściwie chodzi
    Oddałam danie prawie w całości (Implanty są jednak droższe niż makaron) mąż oddał cielęcine o konsystencji opony TIRA zapłaciliśmy za obydwa dania i kierownik nawet przepraszam nie powiedział więcej się nie zobaczymy

  • avatar

    karolinka1182

    Oceniono 1 raz 1

    My mielismy taką sytuację we Wloszech. Partner zamowił makaron carbonara. Jeszcze przed pierwszym kęsem wyczulismy ze cos jest nie tak,bo danie walilo rybą ! Jeden kęs i wolamy kelnera. Stwierdzil ze nam wymieni danie.ok.Czekalismy chyba pol godziny,dostajemy drugą porcję, i co? To samo! Nie dało się tego jesc, mimo to kelner pozostał niewzruszony,bo wg niego danie było ok. Partner nic nie zjadl. Nawet nie chcieli tego odliczyc od rachunku :/ Co w takiej sytuacji?

  • Leon Zawodowiec

    Oceniono 2 razy 0

    zupełnie nie zgadzam się ze "ściągawką" redaktora. Zamówiłem całkiem niedawno w jednej ze znanych warszawskich restauracji zestaw mięs z grila ( 7 różnych mięs). Zjadłem 5 z nich i były OK, natomiast 2 pozostałe kawałki były bardzo mocno przesolone. Według porad autora miałbym ich nie reklamować ? a niby dlaczego ? skoro zmawiam i płacę za cały zestaw, to oczekuję, że każdy z jego elementów będzie jeśli nie znakomity to przynajmniej zjadliwy.

  • Tom Xavier Jones

    Oceniono 3 razy -1

    Jak wy jadacie w knajpach to nic dziwnego ze dostajecie knajpiane jadlo. Trzeba chodzic do restauracji

  • avatar

    92ilme

    Oceniono 21 razy -11

    "Danie w knajpie nie smakuje" A jak ma smakowac, skoro "pan" Redaktor raczy sie zywic w knajpach, a nie w dobrej restauracji. No ale co kto lubi. Jak sie zre w knajpie to nie ma co wybrzydzac.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX