"SAM", czyli Kameralny Kompleks Gastronomiczny...

mat. prasowe SAM

"Tak jak w przypadku 6/12 oferta śniadaniowa "SAMu" powala. Śniadanie odmienia się tam przez wszystkie przypadki. Są owsianki, muesli, jajecznice, jajka, bajgle. Wszystko wyrabiane i wypiekane na miejscu, z najwyższą dbałością o składniki. Kultowymi stały się już malutkie drożdżówki przyrządzane z ciasta chałkowego. No i te bajgle. Niech mnie kule biją, jeżeli bajgiel z grillowanymi warzywami i domowym pesto nie był najlepszym, jaki jadłam w życiu." - tak wizytę w "SAMie" wspomina autorka bloga "Gotuje bo lubi".

"SAM" to Stowarzyszenie Amatorów Mąki. Doskonale pieczywo to ich specjalność. Na szerokiej ladzie, w wiklinowych koszach znajdziemy bardzo bogaty wybór pieczywa od chleba wiejskiego 6 zł, po bułeczki z dojrzewającą rolada kozia i tymiankiem 2 zł.

SAM czyli Kameralny Kompleks Gastronomiczny...Fot. Facebook.com/ SAM

Pieczywo można kupić na wynos i oczywiście zjeść na miejscu. Część menu jest stała, a na dużej tablicy kredą wypisane są specjalności dnia np: hinduski burger 15zł, czy krem z groszku 10 zł. Popisową pozycją są wspomniane bajgle (np. z domowym pesto i mozarellą 13 zł),  których koniecznie trzeba spróbować. Serwowane są tam też bardzo oryginalne świeże soki i koktajle. Klasyczne owocowe, egzotyczne z pasiflorą i papają, bliskowschodnie słone z kefirem lub z surową czekoladą i laską wanilii. Ceny już od 6 zł.

"SAM" kusi także nowoczesnym, minimalistycznym wystrojem. Przy dużym wspólnym stole panuje ożywiona atmosfera, a zadowoleni goście przyjemnie spędzają czas.
Powiśle już od dłuższego czasu cieszy się powodzeniem wśród amatorów dobrego jedzenia. Teraz przy ulicy Lipowej powstało prawdziwe centrum rozrywki. Obok siebie, znajdują się lokale "Piaskownica", "Lody na Patyku", "By the Way" i "SAM". Łatwo tam poczuć się jak na wakacjach.

Sam to Stowarzyszenie Amatorów MąkiFot. Facebook.com

Dla tych, którzy wybierają się na wycieczkę do lasu i nad wodę, "SAM" przygotuje kosz piknikowy. A w nim zestawy dla 2 osób. W każdym zestawie bagietka, dobre hiszpańskie oliwki, domowy hummus i 2 dania do wyboru: lamburger albo falafel z dodatkami. Ceny zaczynają się od 60 złotych za kosz. Dla animuszu można dołożyć wino.

Adres: Lipowa 7

Godziny otwarcia:

pon. - pt. 8.30-22.00,

sb. -nd 10.00-22.00

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (508)
Zaloguj się
  • zofiadyrman

    Oceniono 279 razy 227

    Ludzie, nie wierzcie w te brednie!
    99% warszawiaków je normalne śniadania w domach, a potem ciężko zasuwa w pracy, starając się efektywnie wykonywać swoje zadania. To, co tu jest opisane, to rozrywki 1% jakichś odpicowanych dupków, utrzymywanych z kieszeni tatusia albo dojenia jakiegoś NGO, fundacji czy innego zbiegowiska cwaniaków, które zaimponowały nieopierzonemu studencikowi-redaktorkowi na bezpłatnym stażu.
    Pozdrawiam całą pracującą Polskę!
    Warszawianka

  • shiny.little.things

    Oceniono 221 razy 197

    No proszę, żyję w tym mieście od urodzenia, podobnie jak większość moich znajomych i o modzie na śniadania dowiaduję się z gazety. Nie znam nikogo, komu by się chciało wstawać wcześniej, żeby o 7:00 iść na śniadanie w tygodniu. A w sobotę - żeby się wygrzebać z pościeli przed 11. A pracowników korporacji, agencji reklamowych i "dizajnerów" znam sporo. I wiem, że wolą zahaczyć po drodze o bazarek albo warzywniak i kupić sobie kajzerkę i pomidora, (w wersji lux - malinowego), albo owoce i zjeść to w pracy.

    Tak na marginesie: od razu wiedziałam, że wyleje się fala hejtu na warszawiaków. Naoglądaliście się kretyni "Magdy M" i "Teraz albo nigdy" i myślicie, że Warszawa to takie cuda na kiju, gdzie rano każdy obowiązkowo je śniadania za 40 zł w patisserie popijając kawą za 20 z ekologicznych upraw na zboczach Andów. Trochę zazdrościcie, trochę się boicie, że jak tu przyjedziecie to nie będziecie wiedzieć co to są macarons w Charlotte i kelnerka pomyśli, żeście prowincjusze. Ktoś wam powiedział, że w Warszawie jest praca, więc przyjeżdżacie a w barze na centralnym zamawiacie cappuccino zamiast macchiato, bo przynajmniej wiadomo jak to wymówić. A potem nie dojadacie, bo pracy jak wszędzie w Polsce nie ma, okazuje się, że kelnerki w Charlotte też nie wiedzą jak wymówić macchiato a śniadania, podobnie jak w Biłgoraju i Obornikach każdy je w domu a wieczorami włącza TVN, żeby zobaczyć warszawską rzeczywistość śliczną jak nigdy nie była i nie będzie.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl

    Oceniono 190 razy 182

    Szanowna Redakcjo,
    Myślę, że wszyscy czytelnicy się ze mną zgodzą, że ten tekst zasługuje na natychmiastowe umieszczenie w systemie Piano.

  • qulqa

    Oceniono 151 razy 95

    Ile wam zapłacili za reklamę na głównej stronie ?
    Rzygać się chce od hipsterów, lewaków, knajpek, skłotów, warsiawki.
    A pomyśleć, że była to kiedyś sensowna gazeta.

  • adammichnikoff

    Oceniono 122 razy 88

    nowa forma lansu dla zewnątrzsterownych, intelektualnie ubezwłasnowolnionych, czyli lemingów. poza paroma nuworyszami widać tam głównie lemingów aspirujących (wannabes), którzy pracują na śmieciówce albo wiecznie "studiując" żyją z zasiłku od rodziców z Biłgoraja, albo załapali siię do korpopracy i jeszcze nie przeżyli pierwszej restrukturyzacji, która przekształci ich w klientów pośredniaka (co szybko wyleczy ich z croisanta z proszuto). Za to cwaniak, który założył "kultową miejscówkę" zbija kasę na gołodupcach.

  • katorakta2

    Oceniono 100 razy 84

    a ja jestem z wiochy i zwariowałem na pukcie obiadu, który również jem o kazdej porze dnia!

    widac bida w tej warszawie jak ich tylko na sniadania stać!

  • bandierarossa

    Oceniono 109 razy 83

    Stek bzdur i wypocin niedorobionego redaktorzyny. To co opisła ten baran to ekscesy 0,5 promila nadętych dypków z torebkami pedałkami przewieszonymi przez ramie. Normalni ludzie jedza sniadania w domu, nikt nie ma czasu na takie sranie w banie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX