Najmodniejsze śniadania w stolicy. Tam zaczyna dzień Warszawa

MG
07.09.2012 11:31
A A A
SAM czyli Kameralny Kompleks Gastronomiczny

SAM czyli Kameralny Kompleks Gastronomiczny (Fot. Facebook.com)

Warszawiacy zwariowali na punkcie śniadań. Jedzą je o każdej porze dnia, przesiadując w modnych i stylowych miejscach. Zobacz najgorętsze z nich
Zobacz zdjęcia (10)

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (505)
Zaloguj się
  • avatar

    zofiadyrman

    Oceniono 279 razy 227

    Ludzie, nie wierzcie w te brednie!
    99% warszawiaków je normalne śniadania w domach, a potem ciężko zasuwa w pracy, starając się efektywnie wykonywać swoje zadania. To, co tu jest opisane, to rozrywki 1% jakichś odpicowanych dupków, utrzymywanych z kieszeni tatusia albo dojenia jakiegoś NGO, fundacji czy innego zbiegowiska cwaniaków, które zaimponowały nieopierzonemu studencikowi-redaktorkowi na bezpłatnym stażu.
    Pozdrawiam całą pracującą Polskę!
    Warszawianka

  • avatar

    Oceniono 221 razy 197

    No proszę, żyję w tym mieście od urodzenia, podobnie jak większość moich znajomych i o modzie na śniadania dowiaduję się z gazety. Nie znam nikogo, komu by się chciało wstawać wcześniej, żeby o 7:00 iść na śniadanie w tygodniu. A w sobotę - żeby się wygrzebać z pościeli przed 11. A pracowników korporacji, agencji reklamowych i "dizajnerów" znam sporo. I wiem, że wolą zahaczyć po drodze o bazarek albo warzywniak i kupić sobie kajzerkę i pomidora, (w wersji lux - malinowego), albo owoce i zjeść to w pracy.

    Tak na marginesie: od razu wiedziałam, że wyleje się fala hejtu na warszawiaków. Naoglądaliście się kretyni "Magdy M" i "Teraz albo nigdy" i myślicie, że Warszawa to takie cuda na kiju, gdzie rano każdy obowiązkowo je śniadania za 40 zł w patisserie popijając kawą za 20 z ekologicznych upraw na zboczach Andów. Trochę zazdrościcie, trochę się boicie, że jak tu przyjedziecie to nie będziecie wiedzieć co to są macarons w Charlotte i kelnerka pomyśli, żeście prowincjusze. Ktoś wam powiedział, że w Warszawie jest praca, więc przyjeżdżacie a w barze na centralnym zamawiacie cappuccino zamiast macchiato, bo przynajmniej wiadomo jak to wymówić. A potem nie dojadacie, bo pracy jak wszędzie w Polsce nie ma, okazuje się, że kelnerki w Charlotte też nie wiedzą jak wymówić macchiato a śniadania, podobnie jak w Biłgoraju i Obornikach każdy je w domu a wieczorami włącza TVN, żeby zobaczyć warszawską rzeczywistość śliczną jak nigdy nie była i nie będzie.

  • avatar
  • avatar
  • avatar

    qulqa

    Oceniono 151 razy 95

    Ile wam zapłacili za reklamę na głównej stronie ?
    Rzygać się chce od hipsterów, lewaków, knajpek, skłotów, warsiawki.
    A pomyśleć, że była to kiedyś sensowna gazeta.

  • avatar
  • avatar

    adammichnikoff

    Oceniono 122 razy 88

    nowa forma lansu dla zewnątrzsterownych, intelektualnie ubezwłasnowolnionych, czyli lemingów. poza paroma nuworyszami widać tam głównie lemingów aspirujących (wannabes), którzy pracują na śmieciówce albo wiecznie "studiując" żyją z zasiłku od rodziców z Biłgoraja, albo załapali siię do korpopracy i jeszcze nie przeżyli pierwszej restrukturyzacji, która przekształci ich w klientów pośredniaka (co szybko wyleczy ich z croisanta z proszuto). Za to cwaniak, który założył "kultową miejscówkę" zbija kasę na gołodupcach.

  • avatar

    katorakta2

    Oceniono 100 razy 84

    a ja jestem z wiochy i zwariowałem na pukcie obiadu, który również jem o kazdej porze dnia!

    widac bida w tej warszawie jak ich tylko na sniadania stać!

  • avatar

    bandierarossa

    Oceniono 109 razy 83

    Stek bzdur i wypocin niedorobionego redaktorzyny. To co opisła ten baran to ekscesy 0,5 promila nadętych dypków z torebkami pedałkami przewieszonymi przez ramie. Normalni ludzie jedza sniadania w domu, nikt nie ma czasu na takie sranie w banie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX