Pikantny, pieprzny posmak rukiew zawdzięcza glikozydom oleju musztardowego.

Występuje w Polsce, ale jest objęta ścisłą ochroną gatunkową. Coraz częściej jest jednak dostępna w sklepach - zwykle w doniczkach.

Możecie używać i listków, i łodyżek - te grubsze warto przyciąć na końcach albo drobniej posiekać.

Pęczki i ścięte już łodyżki przechowujcie w plastikowej torebce w lodówce - powinny wytrzymać 3-4 dni.

Rukiew sprawdzi się w kanapkach z pieczonym mięsem (zamiast albo obok musztardy) i wyrazistymi serami (np. cheddarem).

Zblanszujcie pęczek rukwi, osuszcie i zmiksujcie. Następnie ugotujcie podstawowe risotto i wymieszajcie je ze zmiksowaną rukwią.

Zróbcie sałatkę z rukwi z cząstkami pomarańczy i pistacjami. Albo ze szparagami i pecorino lub z gruszką, gorgonzolą i orzechami.

Świetnie pasuje też do ryb (np. w ceviche), ogórków (w sałatce albo chłodniku), jajek (w omlecie), wołowiny (w burgerze), owoców (gruszek, jabłek, brzoskwiń, cytrusów).

Sos z rukwi, np. do jajek w koszulkach albo sadzonych. Obierzcie listki z całego pęczka rukwi. Zmiksujcie je z 1 żółtkiem, 2 łyżkami soku z cytryny, odrobiną soli i pieprzu. Dalej ucierając, wlejcie cienką strużką 250 ml dobrej oliwy - powinna wyjść emulsja.

Posiekajcie liście rukwi, wymieszajcie z miękkim masłem i odrobiną skórki z cytryny. Podajcie do gotowanych ziemniaków.

Wrzućcie porządną garść listków do zupy kremu z ziemniaków (na wierzch możecie zetrzeć odrobinę chrzanu - podbije jeszcze smak rukwi).

Utrzyjcie pesto z rukwi. Zamiast orzeszków piniowych możecie użyć orzechów włoskich wymieszanych z pestkami słonecznika - są bardziej wyraziste, więc dość ostra rukiew nie przyćmi ich smaku.