Spróbowaliśmy znaleźć w sklepach zamienniki. W kilkunastu sklepach (głównie hiper- i supermarketach) nie udało nam się znaleźć galaretki bez żelatyny. Tylko w jednym na półce leżała Galaretka na szybko! Delecty (1,70 zł), w której środek żelujący stanowił karagen otrzymywany z wodorostów. Znaleźliśmy ją chyba cudem.



- Rok temu zdecydowaliśmy o wycofaniu z rynku galaretek, w których środek żelujący był pochodzenia roślinnego. Ostatnie torebki można spotkać w pojedynczych sklepach. Konsumenci oczekują, że galaretka będzie miała stabilną konsystencję, która ładnie wygląda na torcie albo w pucharku. Galaretka na bazie roślinnej była mniej zwarta i miała zapach, oceniany przez niektórych konsumentów jako nietypowy. Utrzymywanie na rynku niszowego produktu okazało się nierentowne - wyjaśnia Monika Rożnowska z Delecty.

Z kolei Libella jako nowość prezentuje Galatellę, również bez żelatyny zwierzęcej, szybko tężejącą. Niestety, w żadnym internetowym sklepie nie udało się jej znaleźć, jedynie w archiwum Allegro odkryliśmy, że dwa lata temu kosztowała 1,80 zł, a zamiast żelatyny jest w niej karagen.

Bardziej zdeterminowani mogą znaleźć galaretki bez żelatyny w sklepach z żywnością ekologiczną, ale będą musieli "dopłacić" za składniki z upraw eko. Wyboru wielkiego nie ma. W paru sklepach można kupić np. galaretkę marki Amylon za 3,90-4,70 zł, albo jeszcze rzadziej marki Biovegan za 6,36 zł.

Dlaczego w sklepach tak trudno znaleźć galaretki bez żelatyny, choć dieta wegetariańska zyskuje popularność? Tłumaczy przedstawicielka Winiar: - Obecnie w portfolio Winiar nie ma galaretek bez żelatyny. Do tej pory nie otrzymaliśmy większej liczby sygnałów od konsumentów zainteresowanych taką grupą produktów. W najbliższym czasie nie planujemy wprowadzenia galaretek bazujących wyłącznie na składnikach roślinnych. Ale dziękujemy za sygnał, może w przyszłości wypuścimy produkty wegetariańskie - mówi Olga Ostaszewska z działu PR firmy Nestle, właściciela marki Winiary.

W ostateczności można spróbować wyprodukować galaretkę bez żelatyny samemu, np. kupując agar (w sklepach ze zdrową żywnością albo w internecie), czyli żelującą substancję z glonów. Ceny wahają się od 150 do 340 zł za kg, ale na forach można przeczytać, że efekty bywają rozczarowujące.