Ziarno bobu sprzed 9 tysięcy lat

Najstarsze odnalezione ziarno bobu pochodzi z neolitu, ma ponad 9 tysięcy lat. W Biblii wspomina się o nim w kontekście wyrabiania mąki, zresztą do dziś mąka z bobu jest na Bliskim Wschodzie popularna. W starożytnym Egipcie jedzono go na potęgę, choć część kapłanów uważała go za pokarm nieczysty, powiązany ze światem zmarłych.



Składano go bogom w ofierze i karmiono na stypach. Pitagoras, największy w dziejach matematyk, uważał że dusza ludzka po śmierci zamienia się w ziarno bobu. Matematyk domagał się całkowitego zakazu jego jedzenia, twierdził, że powoduje trwałe otępienie umysłu.

Bób a demokracja

Niewątpliwy wpływ miał też bób na dzieje demokracji. Być może w starożytnej Grecji, na pewno w Rzymie używano jego dwóch odmian, czarnej i białej do głosowania. Kto wie, być może kiedyś jedno ziarnko bobu mogło zaważyć o upadku Cesarstwa Rzymskiego, zakładając, że dzienna racja rzymskich legionistów wynosiła zaledwie 50 ziaren. Grecy zaprawiali bób oliwą i ostrzyli cebulą, później przez wieki królował na stołach biedoty. Podobno Ludwik XV, król Francji by symbolicznie zbratać się ze swym wygłodniałym ludem, zjadał kilka ziaren ugotowanego bobu (podanego na srebrnej zastawie).

Ze skórką czy bez?

Największą udręką współczesnych zjadaczy bobu jest - czy zjadać go ze skórką, czy bez? Świat podzielił się na zwalczające się obozy zjadaczy skórek i ich przeciwników. Ja bób zjadam i ze skórką i bez. Ten z wody, chwilę po ugotowaniu zdarza mi się zjadać ze skórką, ma lekko słonawy posmak i świetnie komponuje się z kremowym wnętrzem.

Warto pamiętać, żeby naczynie w którym się gotował natychmiast umyć, woda z wywaru zawiera trudne do zmycia barwniki. Łatwo też rozpoznać, że bób jest przegrzany (najczęściej sprzedawany jest w szczelnych foliowych torebkach) lub po prostu stary. W czasie gotowania bób taki śmierdzi niemiłosiernie i praktycznie nie wchłania soli. Dowiedziałem się ostatnio, że ugotowany jest doskonałą przynętą na ryby, zwłaszcza na karpia. Warto wypróbować.

Czekam na niego i wypatruje chwilę po truskawkach. Mimo, że w tym roku truskawki są w ekstra formie i cenie (2,50 za kg na bazarze przy Rondzie Wiatraczna) bób pojawił się wcześniej. Na razie jeszcze odstrasza ceną (12 - 14 zł za kg) warto już zainaugurować bobowy sezon. Na przykład kurczakiem w potrawce z bobu i pesto pietruszkowo bazyliowym. Do tego młode ziemniaki z koperkiem, świeże ogórki w miodzie i musztardzie i będziesz lizał talerze!

Pierś kurczaka w sosie z bobu i pesto pietruszkowo - bazyliowym

Składniki:

1 kg bobu
podwójna pierś kurczaka
pęczek pietruszki
pęczek bazylii
3 ząbki czosnku
garść orzechów włoskich
3 - 4 łyżki oliwy
200 ml śmietany 30 proc
pieprz, sól do smaku

Przygotowanie:

Ugotuj kilogram bobu w lekko osolonej wodzie, obierz go. Pierś kurczaka opłucz, osusz, odetnij włókna, kostki, pokrój w cieńsze filety, oprósz solą i obtocz w mące. Smaż na oliwie na średnim ogniu około 7 minut z każdej strony, aż będą lekko zrumienione, ale miękkie w środku. Do blendera wrzuć pęczek pietruszki, pęczek bazylii, 3 - 4 łyżki oliwy, 3 ząbki czosnku i garść orzechów włoskich. Do smaku dopraw solą i pieprzem. Wszystkie składniki zblenduj na gładkie pesto.

Następnie na patelnię z kurczakiem dodaj zielone pesto, dokładnie wymieszaj, podsmaż chwilkę i wlej 200 ml śmietanki 30 proc. Zagotuj i dopraw świeżo zmielonym czarnym pieprzem i grubą morską solą. Następnie dodaj ugotowany i obrany bób. Gotuj całość na malutkim ogniu jeszcze przez chwilę, aż sos zgęstnieje. Podawaj z młodymi ziemniakami lub pęczakiem.