Nie tylko sprzedawczyni z bazaru przestrzega przez kwietniowymi nowalijkami. W największym tabloidzie przeczytałem ostatnio m.in.: "Nowalijki są śmiertelnie szkodliwe, bo zawierają wiele niekorzystnych substancji, które przedostają się do nich z nawozów, jakimi są obficie faszerowane (...) Najlepsze nowalijki kupimy w sklepach z żywnością ekologiczną. Warto za nie nawet przepłacić, bo mamy pewność, że nie będą nafaszerowane sztucznymi nawozami, pestycydami i metalami ciężkimi, np. ołowiem".



Za krajowymi nowalijkami tęsknimy całą zimę i kiedy w końcu się pojawią, trudno się im oprzeć. Pierwsza botwina w Broniszach, na największej polskiej giełdzie owocowo-warzywnej, pojawiła się już 20 marca, podczas gdy w zeszłym roku prawie trzy tygodnie później. Botwina pochodzi ze szklarni i jest "dokarmiona" nawozami azotowymi. Podobnie rzodkiewki, ogórki, kiszeniaki, szczypior, kapusta, pomidory czy sałata. Na warzywa gruntowe, dojrzewające w słońcu, bogatsze w witaminy i aminokwasy, trzeba będzie poczekać do końca maja.

Naukowcy, dietetycy i ekolodzy ostrzegają, że nowalijki mogą być "przenawożone". A związki azotowe przekształcone w azotyny, a następnie w nitrozoaminy, są niebezpieczne dla zdrowia i spożywane regularnie przez wiele lat mogą przyczynić się np. do raka żołądka. Komitet Ekspertów FAO/WHO ustanowił bezpieczna dawką azotanów (NO3) w pokarmie dla osób dorosłych na poziomie 3,7 mg na kilogram ciała na dobę (np. dawka 222 mg na dobę dla osoby o wadze ciała 60 kg).

Odwiedziliśmy cztery warszawskie bazary: przy Hali Mirowskiej, przy rondzie Wiatraczna, na ul. Szembeka i na Szmulkach. Kupiliśmy: sałatę, botwinkę, rzodkiewkę, ogórki długie i kiszeniaki. Ze zwykłych stoisk, bez reklam, że to uprawy ekologiczne. Świeże warzywa wysłaliśmy do laboratorium Pracowni Badań Zanieczyszczeń Chemicznych w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach, gdzie zawartość szkodliwych azotanów i azotynów przebadano metodą wysokosprawnej chromotografii jonowej.

Wyniki nas uspokoiły. Najwięcej azotanów (3758 mg/kg świeżej masy) wykryto w botwince, ale nie przekroczyły one obowiązujących w UE norm. Najmniej (292 mg/kg) wykryto w kiszeniakach, trochę więcej (623 mg/kg) w ogórkach długich. W rzodkiewce - 1227 mg/kg i w sałacie 1070 mg/kg. Najwyższy dopuszczalny poziom zanieczyszczeń chemicznych na sałatę w Europie wynosi 4000 mg/kilogram.

Trujących azotynów nie wykryto w żadnej nowalijce. - Spożywane w normalnych ilościach, te warzywa nie przedstawiają żadnego zagrożenia - mówi prof. Marek Gajewski z SGGW. - Produkty trafiające na rynek są coraz bardziej kontrolowane. Wyniki badań zleconych przez "Metro" pokazały, że producenci warzyw stosują nawozy azotowe zgodnie z zaleceniami, co całkowicie eliminuje wszelkie ryzyko - uspokaja Gajewski.