Główne mediolańskie ulice, zwłaszcza w sezonie, zalewają tłumy zakupoholików. Nie ma tu za wiele do zwiedzania. Niektórzy mówią nawet, że to nudna metropolia. Ale ja lubię Mediolan właśnie za to, że tak różni się od reszty włoskich miast. Przepadam też za jego mieszkańcami i pysznymi potrawami, które można dostać w tym skomplikowanym, zabieganym miejscu. Łapię się na tym, że czasem porównuję Mediolan z moją rodzinną Florencją, choć "ascetyczne" toskańskie potrawy na bazie chleba i oliwy, proste mięsa z rusztu czy suche ciasteczka do maczania w Vin Santo tak naprawdę nijak się mają do obfitego mediolańskiego stołu, na którym królują ryż i masło. Słynne na świecie jest risotto z szafranem ris giald, zwane także risotto alla milanese. Trudno nie wspomnieć też o cotoletta alla milanese, cieniutko rozbitym i panierowanym kotlecie cielęcym z kością. Jest i cassoeula - rozgrzewający wieprzowy gulasz z kapustą, oraz busecca - flaczki najpierw podsmażone z włoszczyzną, potem duszone w pomidorach z kawałkiem ogona wołowego i fasolą borlotti. I wreszcie słynne ossobuco alla milanese - gicz cielęca pokrojona w plastry, duszona w warzywach i białym winie. Podaje się ją z gremolatą przygotowaną z drobno posiekanej natki, odrobiny czosnku i skórki cytrynowej. Ale mediolańskie dania mogą też być oszczędne. Najlepszym przykładem są mondeghili, pulpeciki z resztek mięsa i wędliny.
Tutejsza kuchnia zmieniła się jednak od końca II wojny światowej: mniej jest tłustego (a więc i smacznego) jedzenia, coraz bardziej czuć wpływy emigracji z południa Włoch - coraz więcej pojawia się oliwy i makaronów. Można powiedzieć, że w kosmopolitycznym Mediolanie istnieją równolegle dwa kulinarne światy. Ten tradycyjny powoli się kurczy - trudno dziś znaleźć mondeghili, za to restauracje proponują dania z innych regionów Włoch (jest tu np. zatrzęsienie sycylijskich cukierni) i ze wszystkich stron świata. Ta nowa kuchnia też bywa smaczna, ale warto poszukać starych smaków. Robiłam tak, gdy jedno z moich dzieci mieszkało w dzielnicy starych kanałów Navigli. Spacerowaliśmy wówczas całe dnie po mieście, zwiedzając zabytki i buszując po małych sklepikach. A wieczorem chadzaliśmy do Trattoria Milanese na niezapomniane kolacje.

 

Gdzie mieszkać:


* B&B Villa, Magnolia Via Ambrogio Binda 32, www.bbvillamagnolia.it

Miły hotelik w dzielnicy położonej wokół kanałów Navigli. Od 100 do 220 euro za pokój 2-osobowy.
* Antica Locanda dei Mercanti, Via San Tomaso 6, www.locanda.it
Położony w centrum miasta komfortowy hotel z tradycjami. Tylko 15 pokoi! Około 200 euro za pokój 2-osobowy.

 

Gdzie jeść:

* Trattoria Milanese Viale Gorizia 30, www.trattoriamilanese.it

Stara, urocza restauracja w dzielnicy Navigli. Pyszne risotto alla milanese i inne specjalności kuchni mediolańskiej. Radzę zostać przy tradycyjnych, lokalnych daniach. Lepiej zarezerwować stolik, szczególnie pod koniec tygodnia.

*  Ristorante Ribot, Via Marco Cremosano 41, www.ristoranteribotmilano.it
Restauracja z ogrodem tuż przy słynnych torach wyścigów konnych San Siro. Specjalizuje się w daniach mięsnych. Dobre steki i, w zależności od sezonu, albo risotto alla milanese albo z warzywami. Oba genialne! W poniedziałki zamknięte.

*  Ristorante "Il Luogo di Aimo e Nadia",  Via Montecuccoli 6, www.aimoenadia.com
Małżeństwo toskańczyków, Aimo i Nadia Moroni, prowadzi restaurację od 40 lat. To jedno z najbardziej cenionych miejsc na Półwyspie Apenińskim. Kuchnia autorska na wysokim poziomie z bardzo dużym naciskiem na jakość produktów. Restauracja ma 2 gwiazdki w przewodniku Michelina. Odpowiadające tym gwiazdkom są również ceny. Konieczna rezerwacja. Zamknięte w soboty w porze lunchu oraz w niedziele.

 

Czerwony kogel-mogel

Pulpeciki mięsne