Amelia leżała na łóżku zwinięta w kłębek, pochlipując. Na podłodze piętrzyła się sterta fatałaszków.
- Cóż się stało, moja droga? - zapytał kot, który wszedł do sypialni.
- Nie ma dla mnie przyszłości. Ni balu, ni karnawału! Ani nawet jednego ciucha, w którym nie wyglądałabym jak reklama opon! - rozszlochała się na dobre. - Jadę rozpędzonym pociągiem wprost do stacji Gruba Baba. Czeka mnie samotność, staropanieństwo i śmierć pod stertą za ciasnych sukienek!
- Co ty solisz?! - mruknął kot. - Wyglądasz świetnie. A nawet - tu Behemot zachichotał złośliwie - z dnia na dzień coraz lepiej.
- Jesteś wredną, szowinistyczną kocią świnią! - w stronę Behemota poleciał balowy pantofelek firmy Bagatt wysadzany szkiełkami. Morderczy obcas minął kocie ucho o włos.
- No, widzę, że wrócił ci duch walki. Lepsze to niż obsmarkiwanie poduszki - miauknął kot. - Zamiast się mazać, może byś coś poczytała? Na przykład - tu zawiesił głos, ładnie dozując napięcie - to!
TYM okazała się książka doktora Philipa Lipetza pt. ?Dieta dobrych kalorii? (wydana przez WAB). - Posłuchaj, co pisze doktor - kontynuował Behemot, zabierając się do czytania: ?Marianna miała 10 kg nadwagi i planowała wyjazd na urlop, gdzie chciała spotkać mężczyznę swoich marzeń?. I dalej: ?Ku memu zaskoczeniu, schudła w ciągu miesiąca 5 kg?. No, do piątkowego balu to ty raczej nie schudniesz, ale karnawał trwa parę tygodni, więc może warto?
- Pokaż tę książkę! - rozkazała Amelia, a potem zatopiła się w lekturze. I oto czego się dowiedziała.
Istnieją dwie drogi ku wymarzonej sylwetce: spalać więcej tkanki tłuszczowej lub... mniej jej wytwarzać. Zdaniem Lipetza z tych dwóch sposobów drugi daje lepsze i trwalsze wyniki. Ludzie, którzy mają nadwagę, spalają bowiem nawet 40% mniej tłuszczu niż szczupli! Właśnie z tego bierze się słynne: ?mało jem, a tyję? (To o mnie! - pomyślała Amelia).
Czemu niektórzy z nas dźwigają takie brzemię? Otóż, pewne organizmy mają ?odpowiedź głodową? - czyli zakodowaną w komórkach informację, że trzeba magazynować, bo idą ciężkie czasy. Nawet jeśli jemy tylko 1000 kalorii dziennie, odpowiedź głodowa powoduje, że ciało wytwarza tyle samo tłuszczu, co u osoby szczupłej spożywającej 4000 kalorii.
Dieta dobrych kalorii polega na tym, by zlikwidować odpowiedź głodową. Po czym poznać, że się ją ma? Ano po tym, że regularnie się przejadamy, jemy za szybko, nie umiemy stwierdzić, czy jesteśmy głodni czy już nie. Mamy ochotę na rzeczy tłuste lub słodkie. Zdarzają się nam okresy niepohamowanego obżarstwa i objadanie się w nocy. Łatwo przybieramy na wadze, ale
też szybko gubimy kilogramy. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to właśnie nad tymi objawami musimy zapanować.
Gdy uda się wyciszyć odpowiedź głodową, schudniemy bez postów i forsownej gimnastyki. Co to oznacza konkretnie? Ano, trzeba wiedzieć, jakie produkty są źródłem dobrych kalorii,
a jakie złych. Dobre hamują wytworzanie tłuszczu i likwidują odpowiedź głodową. Złe, do których należą głównie wysokoprzetworzone produkty spożywcze i ich kompozycje - aktywują odpowiedź głodową u podatnych na nią osób (niestety, geny mają tu to i owo do powiedzenia). Doktor Lipetz zauważył, że zdolność wytwarzania tłuszczu z węglowodanów różnego rodzaju może być zupełnie inna, mimo że mają one tę samą wartość kaloryczną. Węglowodany trafiają do krwi jako cukier prosty, czyli glukoza. U osób ?przy kości? - i tylko u nich - nadmiar cukru jest przerabiany na tkankę tłuszczową. Jedzenie, z którego powstaje we krwi dużo cukru (innymi słowy: o wysokim indeksie glikemicznym), powoduje u osób z nadwagą produkcję większej ilości tłuszczu niż u szczupłych. I to jest chyba główne odkrycie Lipetza. Cóż, pora przejść do konkretów, czyli do ograniczeń i złotych zasad. Szczęśliwie, nie ma ich wiele: dieta dobrych kalorii jest przyjazna i prosta w obsłudze. A zatem:
Aby ograniczyć odpowiedź głodową organizmu, unikaj: tłustych potraw, tłuszczów nasyconych, rozgotowanych potraw zawierających węglowodany, zbyt dojrzałych owoców, produktów przetworzonych, konserw skrobiowych i strączkowych (żadnej cieciorki z puszki!), fruktozy (jest w większości słodzików i słodyczy), alkoholu przed posiłkiem (ulga, że można po), palenia przed posiłkiem, jedzenia złych kalorii przed ćwiczeniami gimnastycznymi i podczas nich.
Zaprzyjaźnij się z produktami o niskim indeksie glikemicznym (czyli takimi, które zawierają dobre kalorie). Są to np. chleb żytni i pełnoziarnisty, makarony (byle nie łączyć ich z białkiem zwierzęcym), napoje bez kofeiny i substancji słodzących, tradycyjne płatki owsiane, mięso kurczaków i indyków (bez skóry), chude produkty nabiałowe, owoce morza i ryby (bez łososi hodowlanych; trzeba też uważać, niestety, na śledzie), owoce (byle nie suszone, w syropie czy przejrzałe), rośliny strączkowe i większość świeżych warzyw. Jeśli chcemy przejść na dietę dobrych kalorii, najlepiej po prostu ściągnąć sobie kompletną listę produktów z internetu, wydrukować ją i przykleić na lodówce. A co ze złymi kaloriami? Co z pszennym pieczywem, ciastkami, ziemniakami, płatkami ryżowymi, kukurydzą, bananami, zupami z puszki, suszonymi owocami, marchewką, cukrem i - o zgrozo - miodem? Nie mówiąc już o wszystkich tłustych, wysokoprzetworzonych pysznościach. O piwie, winie i innym alkoholu przed i podczas jedzenia. Lipetz nie zakazuje ich bezwzględnie, jednak radzi, by były w mniejszości.
Przestrzegaj 12 Złotych Zasad. Jedz głównie dobre kalorie. Jeśli jesz złe, łącz je w jednym posiłku z dobrymi w stosunku 1:4. Na śniadanie jedz tylko dobre kalorie. Obiad może być obfitszy niż kolacja. Przekąski między posiłkami powinny się składać z dobrych kalorii - najlepiej owoców. Nie rezygnuj z posiłków. Unikaj łączenia w jednym posiłku białka zwierzęcego z węglowodanami. Ogranicz jedzenie białka zwierzęcego podczas likwidowania odpowiedzi głodowej. Unikaj pobudzenia odpowiedzi głodowej (złych kalorii). Unikaj niedoboru witamin i minerałów (szczególnie C, D, E oraz magnezu, potasu, miedzi i chromu). Po zwalczeniu odpowiedzi głodowej posiłki z dobrymi kaloriami jedz przed posiłkami ze złymi kaloriami.  Kieruj się doświadczeniem - każdy organizm reaguje inaczej.
Amelia odłożyła wiekopomne dzieło doktora Lipetza i podrapała Behemota za uchem.
- Dziękuję, kocie!
- Lepiej mi coś ugotuj - burknął zwierzak, ale widać było, że jest wzruszony tym gestem wdzięczności.
- OK, zrobię ci znakomite purée fasolowe z czosnkiem - zachichotała (nieco złośliwie) dziewczyna. Zawiera całą furę dobrych kalorii!
Aby takowe purée przyrządzić, należy zmiksować 2 szklanki ugotowanej białej fasoli, 4 ząbki czosnku oraz 2 łyżki oliwy, a całość doprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
- A wypchaj ty się! - kot zeskoczył z Ameliowych kolan i zniknął w kuchni. Milczące zaś dotąd Sumienie wypaliło:
- Bo kalorie są jak uczynki: dobre i złe. Za dobre czeka cię raj w rozmiarze 38 a może i 36, natomiast za złe
- Za złe - odparła Amelia - czeka mnie drugi podbródek i cała fura przyjemności! Nawet doktor Lipetz je dopuszcza.
W stosunku 1:4.