Pierwsze pistacje zasadzili na Sycylii Arabowie, ale dopiero w XIX w. okolice Bronte stały się centrum ich uprawy. Gaje pistacjowe wyparły wówczas inne plantacje, okazało się bowiem, że drzewa (a raczej duże krzewy) pistacji świetnie rosną na skałach z lawy, gdzie inne rośliny przyjmowały się z trudem. Aby pistacje wydały orzechy, na osiem roślin płci żeńskiej (Pistacia vera) trzeba zasadzić jedną płci męskiej (Pistacia terebinthus), zwaną lokalnie spaccasassi. Musi ona rosnąć z tej strony, z której najczęściej wieje wiatr, tak aby przenoszone przezeń pyłki kwiatów mogły zapłodnić cały "harem".

Teren wokół Bronte jest trudno dostępny, więc pistacje zbiera się ręcznie - co często wymaga zdolności niemal akrobatycznych. To, oraz fakt, że drzewa owocują co drugi rok, podnosi cenę produktu. Ale warto zapłacić, bo pistacje z Bronte są najlepsze na świecie. Mają niesamowity kolor (głęboka, lśniąca, szmaragdowa zieleń), a smak pełny i bogaty: żadnego porównania z pistacjami z Iranu czy Turcji, które sprzedaje się w całej Europie.

Oczywiście zrobiłam spore zapasy w niewielkim sklepiku w Bronte i po powrocie do Warszawy zabrałam się ostro do pracy. Postanowiłam nie robić słodyczy, bo bardziej ciekawiło mnie, jak pistacje zachowają się w daniach mięsnych, czy w zupie. Zupa, którą tu proponuję, powstała, jak to czasami bywa, przypadkiem. Do żółtej papryki chciałam dodać ziemniaka, ale przypomniałam sobie, że kiedyś jadłam bardzo dobre minestrone z papryką i białą fasolą. Więc postanowiłam to powtórzyć, a pistacje, w tym przypadku lekko uprażone, stworzyły idelany kontrapunkt do aksamitnej konsystencji zupy.

Teraz caponata, chyba najbardziej charakterystyczna sycylijska potrawa. Przepis pochodzi z książki Cucina vegetariana Enrico Alliaty, księcia Salaparuty, wyrafinowanego smakosza i twórcy słynnego sycylijskiego wina Corvo. Ja zmieniłam w nim tylko orzeszki pinii na pistacje i... jestem zadowolona z efektu. Czekam, aż pistacje z Bronte pojawią się nad Wisłą. A może już są, tylko ja o tym nie wiem?

Tessa Capponi-Borawska

Urodziła się we Florencji. Od ponad 25 lat mieszka w Polsce. Wykłada dzieje Włoch i historię włoskiej kuchni na Uniwersytecie Warszawskim. Do Italii wraca często: podczas tych podróży najbardziej lubi odkryć coś nowego i zjeść coś wyjątkowego. Najchętniej w towarzystwie swego męża Jakuba.