Gdzie się podziały moje daktyle?

Zdjęcie: Andrzej Szafran
05.08.2012 16:31
A A A

Fot. Shutterstock

Daktylowce udomowiono bardzo dawno temu i już od kilku tysięcy lat nie występują w stanie dzikim. Mają problemy z naturalnym zapyleniem, więc do owocowania potrzebują ludzkiej pomocy.
W lutym ma się ochotę na słońce, złoty piasek i popołudnie pod palmą. Najlepiej daktylową. Ze słońcem słabo, z temperaturą raczej siarczyście, szczęśliwie w sklepiku na dole są daktyle. A z nimi magiczna słodycz bajkowej Arabii. Prawie wszystkie bakalie są egzotyczne. Rodzynki, migdały, a nawet fistaszki sprowadza się z dalekich krajów, trudno więc powiedzieć, skąd ta specjalna aura otaczająca daktyle. Może przez jakąś dziwną osmozę wyczuwamy wieki arabsko-islamskiego mistycyzmu, który zakonserwowany jest w tym owocu równie dobrze, jak różnorodne cukry i witaminy.

Mahomet był wielbicielem tych owoców. Doradzał, by w miesiącu Ramadan, kiedy to od wschodu do zachodu słońca wierni nie mają prawa niczego wziąć do ust, przerywać głodówkę przegryzieniem kilku daktyli. Poparliby go nowocześni dietetycy: daktyle są bardzo pożywne, to zastrzyk energii, który zaleca się sportowcom. Mniej jest pewne, czy ekonomiści również zgodziliby się z Prorokiem, według którego ktoś, kto ma w domu kilka daktyli, nie jest biedny. Żeby poczuć prawdziwy smak daktyla, daję go biednemu - głosi arabskie przysłowie. Ma ono coś wspólnego z poglądami Mahometa, podobnie jak marokański zwyczaj witania gości daktylami z mlekiem.

Daktylowce udomowiono bardzo dawno temu i już od kilku tysięcy lat nie występują w stanie dzikim. Mają problemy z naturalnym zapyleniem, więc do owocowania potrzebują ludzkiej pomocy. Z drzew męskich zbiera się kwiaty, a dokładniej kwiatostany, i potrząsa nimi nad żeńskimi. Ten sposób reprodukcji powoduje, że Arabowie uważają daktyle za symbol miłości małżeńskiej. Symbol szczególnie ciekawy, gdy pomyśleć, że jedno drzewo męskie starczy do zapłodnienia setki palm żeńskich.

"Drzewem życia" zwali palmę daktylową starożytni Chaldejczycy. A to dlatego, że użyteczność daktylowca na daktylach się nie kończy. Z palmowego drewna wyrabia się belki budowlane. Wielkie, uschłe liście służą jako ogrodzenie i ochrona przeciw wiatrom, niosącym piach pustyni, z młodych wyplata się przeróżne przedmioty, kosze, kamasze, kołyski. Z palmowej żywicy powstaje orzeźwiający napój lub przytępiające (albo podniecające - to jak z "czystą", wszystko zależy od okoliczności) wino palmowe.

Arabowie nadają daktylom magiczne imiona: kimri to owoce jeszcze zielone, tamr dojrzałe, halal chrupiące, a rutab miękkie jak ciągutki. Jest ponad trzysta odmian daktyli. Do nas dociera tylko kilka. Najpopularniejsze są sprowadzane głównie z Maghrebu, niewielkie, złociste deglet nur, co po arabsku znaczy "palce światła".

Miodowa słodycz daktyli naturalnie kieruje je do przepisów deserowych i pierwsze, co przychodzi do głowy, to różne ciastka i ciasteczka bakaliowe. Ostatnio jednak, pewnie w związku z modą na błonnik, w który bardzo bogate są daktyle, odnajdujemy je w bułkach i chlebkach nie będących wypiekami cukierniczymi. W najstarszym chyba przepisie, znajdującym się w książce kucharza rzymskich cesarzy Apicjusza, daktyle nadziane są orzechami włoskimi i orzeszkami piniowymi, obtoczone w miodzie, a potem posolone i ostro posypane pieprzem. Zachował się XIII-wieczny przepis na ogon barani faszerowany daktylami. Do dzisiaj w Maroku dusi się z nimi mięso, przede wszystkim drób. Takie połączenie przemawia mi do wyobraźni i bardzo chciałbym spróbować pterodaktyla w daktylach.

Ludwik Lewin

dziennikarz, poeta i pisarz, znawca kuchni i zacnych trunków. Mieszka w Paryżu. Kontakt: ludwik.lewin@wanadoo.fr

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • gustanatalerzu

    0

    Mimo wszystko najlepsze daktyle są na Bliskim Wschodzie. Takich się nie znajdzie w sklepach. Trzeba pojechać i jeść garściami :) Oczywiście z odrobiną rozsądku bo to w biodra idzie. Pyszności :)

  • izomorfia3

    0

    Daktyle bądź śliwki +ser kozi owijam boczkiem i smażę; dodaje sałaty różnego rodzaju(wg upodobań bądź tego co mam pod ręka akurat) + grzanka do podgryzienia i np.owoce granatu i jego sok jako dressing na górę sałatki i niekończące się orgazmy podniebienia :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX