Jak tu zacząć? Wszędzie jest tyle do zrobienia... Na czym się skupić? Co najpierw, co potem? Z mojej perspektywy wygląda to tak, jakbym dziś, zaraz, natychmiast musiała wszystko ogarnąć, załatwić sprawy niezałatwione do tej pory, uporządkować piętrzące się w?szafie ubrania, papiery w szufladzie, zapasy w szafkach... I dodatkowo jeszcze odnaleźć sens tych działań.

 

Właściwie nie wiem do końca dlaczego, ale upatrzyłam sobie ten właśnie zimowy poranek na załatwianie, porządki i czystkę. Zapewne to zbliżający się zapach wiosny wywołuje we mnie podświadomą ekscytację i zapał do porządkowania. Przestrzeń dookoła mnie odzwierciedla to, co się dzieje w środku. Łapię więc ten delikatny podmuch wiatru w żagle i, zachęcona, wypływam na szersze wody.

 

Czego chcę? Chcę po prostu coś zmienić, pozbyć się zbędnego balastu. Spowalnia mnie to, hamuje. Zbyt ciężka kotwica głęboko wgryzła się już w podłoże i teraz ciężko mi ją wyciągnąć. Utrudnia ruchy, uniemożliwia zmianę miejsca. Chcę pożegnać bez żalu wszystko, co już od dawna jest niepotrzebne, chcę to zjeść, oddać lub zwyczajnie się pozbyć. Przy okazji uszczęśliwiając kogoś, kto jest już gotowy przyjąć nowe ode mnie na miejsce swojego starego.

 

Chcę uwolnić głowę, zrobić miejsce na moje nowe lub po prostu wpuścić trochę świeżego powietrza w ciemne zakamarki.


Czas zapasów i gromadzenia uważam oficjalnie za zamknięty!

 

Okiennice szczelnie zaciśnięte otwieram szeroko, ustawiam w kolejce puste pudła, tak chętne, żeby się napełnić. Przeczesuję szafki w poszukiwaniu skarbów poprzedniego sezonu, ustawiam, odkurzam, wyjmuję, przeglądam i podżeram co lepsze kąski.
Ależ się tego nazbierało, nie zdawałam sobie nawet sprawy. Spychane w codzienności coraz głębiej i głębiej, odpychane lub przez przypadek zapomniane. Mam co najmniej dziesięć skrzętnie ukrytych przed światem słoików dżemu truskawkowego, który w zeszłym roku był ?must have? Hugisława. Wygrzebałam też pięć słoików czerwonego pesto, które popadło w niełaskę gdzieś w okolicach grudnia, ustępując miejsca swojemu zielonemu następcy; odkryłam sześć słoiczków pesto selerowego z suszonymi pomidorami. Jest jeszcze krem morelowy z rokitnikiem, śliwkowa czekolada - choć ta to się chyba cudem uchowała - oraz mus z pieczonej oberżyny i pomidorów z rozmarynem.

 

Mmmm... oglądanie jedzenia zazwyczaj wywołuje u mnie głód i natychmiastową chęć zjedzenia czegoś pięknego i obłędnie dobrego. Myślę, że głównie dlatego tak kocham fotografować. Zatrzymuję na zdjęciu uczucia, wrażenia, smaki, myśli i intencje związane z jedzeniem. Jedzenie jest miłością w czystej postaci, dodatkowo ta miłość pięknie pachnie i jeszcze piękniej smakuje. Wprost kocham zanurzać palce w różnych słoikach z dżemami, kremami i musami.

 

Bosko! A ja się przed chwilą zastanawiałam, co zjemy na śniadanie. Nastawiam na dzień dobry jaglankę i odkręcam selerowe pesto. Pozytywny początek jest najważniejszy.
Mój najmłodszy pomagier właśnie zameldował się w kuchni. W ciepłej piżamie, głodny, ale uśmiechnięty i gotowy do pracy!

 

Jaglana z selerowym pesto i prażonymi nerkowcami

Pesto:

 

Oraz:

  • filiżanka kaszy jaglanej
  • łyżka masła klarowanego
  • nieobrany plaster świeżego imbiru
  • garść nerkowców
  • łyżka lub dwie pesto selerowego na porcję kaszy
  • kilka listków świeżego majeranku

 

Sposób przygotowania

Robię pesto: selera kroję na kawałki i gotuję na parze. Wkładam do wysokiego naczynia, dodaję kolejno pozostałe składniki, miksując blenderem. Kaszę jaglaną płuczę na gęstym sicie, przelewam dwa razy wrzątkiem. W garnku rozgrzewam połowę masła i podprażam kaszę. Dodaję imbir, zalewam dwiema filiżankami wody. Gotuję, aż kasza wchłonie prawie całą wodę, zdejmuję z ognia i odstawiam pod przykryciem. Na pozostałym maśle podprażam nerkowce. Do miski wkładam dwie solidne łyżki kaszy i porcję pesto. Posypuję orzechami i majerankiem.

 

maia sobczak, qmamkasze.pl

Zdjęcie BIOAVENA Kasza jaglana 1kg Zdjęcie Qmam kasze Zdjęcie Rondelek Fissler Intensa 1615816
BIOAVENA Kasza jaglana 1kg Qmam kasze Rondelek Fissler Intensa 16...
źródło: Okazje.info