Hektary krzewów ciągną się aż pod czeską granicę, na nasłonecznionych stokach Gór Orlickich, na wysokości ponad 600 m nad poziomem morza. Ciemnogranatowe, niemal czarne owoce zrywa się tu ręcznie od września do listopada, zdarzyło się nawet, że w pierwszych dniach grudnia. Im później, tym lepiej. Aronia traci wówczas garbniki, które nadają jej charakterystyczny cierpki posmak. Anglicy nazwali ją nawet z tego powodu chokeberry - dławiąca, niesmaczna jagoda. Późna aronia nabiera tak zwanej "dojrzałości deserowej" i wtedy przerabia się ją na przysmaki, które są specjalnością gospodarstwa ekologicznego Anny i Mirosława Lechów w Jarkowie koło Kudowy-Zdroju. Niektóre z nich można (a nawet trzeba) jeść niemal w dowolnych ilościach. Część tutejszych produktów została bowiem przebadana m.in. w Akademii Medycznej we Wrocławiu i w bydgoskim Instytucie Onkologii, gdzie udowodniono ich działanie prozdrowotne. To np. "Ani aronia, ani herbata", czyli herbata z suszonych owoców, oraz szczególnie wychwalany przez naukowców sok tłoczony na zimno, nieklarowany i nierozcieńczony, czysty, bez żadnych dodatków. Owoce rozkłada się w prasie na wiklinowych podkładkach pokrytych płótnem i wyciska, a uzyskany sok się filtruje. Z półtora kilograma aronii otrzymuje się litr soku, który jest bogaty w witaminę C, witaminy z grupy B oraz - przede wszystkim - polifenole, które działają przeciwutleniająco.

 

Prof. Jan Oszmiański z wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego przyznaje, że nie ma lepszego wymiatacza wolnych rodników niż właśnie aronia.


Z kolei prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa, że powinniśmy jeść aronię, bo wzmacnia układ odpornościowy oraz naczynia krwionośne, obniża ciśnienie i poziom cukru, zapobiega miażdżycy i stanom zapalnym, jest wskazana w profilaktyce chorób nowotworowych.Żeby aronia nie straciła swoich właściwości, każdy z przetworów jest przygotowywany w temperaturze niższej niż 85°C. Próbowałam wszystkich specjałów z Jarkowa. Nie lubię słodyczy, więc oprócz znakomitego, lekko cierpkiego stuprocentowego soku przypadła mi do gustu "Bomba aroniowa", niskosłodzony dżem-galaretka z rozdrobnionych skórek aroniowych wymieszanych z pektyną jabłkową i odrobiną cukru trzcinowego. Gospodarze zapewniają, że łyżka tego dżemu zawiera tyle korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy, co lampka czerwonego wina. Moim faworytem jest wymyślona specjalnie na Wielkanoc "Aronia do chrzanu", która przez cały rok cieszy się dużym powodzeniem wśród klientów. Jest świetnym dodatkiem do mięs. Swoich fanów mają jagody aronii oblane czekoladą mleczną lub deserową albo kandyzowane, nasączone syropem. ?Fenomen aronii? to tłoczony na zimno sok z cukrem. Dobrym dodatkiem do deserów są całe owoce w syropie, a do letnich napojów - syrop z aronii i malin. Z tutejszej konfitury Robert Makłowicz przygotował kiedyś sos do sarniny, w lokalnej restauracji próbuje się łączyć aronię ze śledziem (ponoć dżem ze śmietaną wzbogaca smak ryby), a nalewka "Aronia losu" (z dodatkiem miodu wielokwiatowego) trafiła na Listę Produktów Regionalnych i Tradycyjnych z Dolnego Śląska oraz zdobyła najwyższą lokatę w ogólnopolskim konkursie "Nasze kulinarne dziedzictwo". Jej pierwowzorem była smorodinówka szlachecka, nalewka z czarnej porzeczki, którą robiono w rodzinnym domu pani Anny w Sarnach na kresach. - Przepis był przekazywany z pokolenia na pokolenie, my zastąpiliśmy porzeczkę aronią i wyszło nieźle - opowiada pani Anna. Pedagog z wykształcenia, wraz z mężem, absolwentem Akademii Rolniczej, przeprowadziła się z Wrocławia do Jarkowa prawie trzydzieści lat temu. Urzekł ich dwustuletni dom, wielka przestrzeń wokół i widok na góry. Mieli po dwadzieścia kilka lat i mnóstwo pomysłów na własne gospodarstwo. Na początku była hodowla krów i agroturystyka, potem wyspecjalizowali się w uprawie aronii. Pierwsze krzaczki sprowadzili z ZSRR i posadzili w 1986 r. gdy w Polsce o aronii mało kto słyszał. Dziś mają niemal 20 hektarów. - Nasze uprawy to najstarsza w Polsce ekologiczna plantacja aroniowa - zapewniają.

 

Dawną oborę przerobili na galerię anielsko-aroniową: są tu wyrabiane przez rzemieślników anioły z drewna i ceramiki oraz aroniowe przysmaki, które można degustować na miejscu. Można też obejrzeć plantację, posłuchać opowieści o uprawie i historii rośliny, dowiedzieć się, że jest mało wymagająca, odporna i udaje się nawet na kiepskich glebach.

 

- Duży przemysł nie interesuje się aronią, bo Polacy wciąż wolą sok pomarańczowy czy inną egzotykę zamiast swojskich owoców. Nie cenimy tego, co mamy - uważają Lechowie. Aronią wykarmili nawet Eko, olbrzymiego doga, który zajada owoce wprost z krzaków. - Wciąż nam się nie znudziła, właśnie testujemy ciasto i koktajl z maślanki z aronią - śmieją się gospodarze.

 

Gospodarstwo Ekologiczne Eko-Ar
Anna i Mirosław Lechowie,
Jarków 9, 57-343 Lewin Kłodzki
Aroniowe specjały można kupić na miejscu, zamówić przez telefon lub przez internet. www.ekoaronia.pl