Województwo kujawsko-pomorskie to pionier polskiego rolnictwa ekologicznego. Rolnicy nigdy nie używali tu chemicznych nawozów czy środków ochrony roślin, bo... to się po prostu nie opłacało. Gdy na świecie nadeszła moda na ekologię, okazało się, że są nowocześni. Pod koniec lat 80. moda ta dotarła także do Polski. Warszawa łykała wszystko, co zdrowe, niepryskane, bez chemii. Najlepiej, jeśli miało atest Ekolandu, czyli Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi. W regionie kujawsko-pomorskim rozpoczął się ekologiczny boom. W końcu powstała firma przetwarzająca to, co nie zostało sprzedane. To był początek Bio Foodu. Najpierw spółdzielni, a potem spółki trzech właścicieli. - Spółdzielnia nie była dobrym pomysłem - krzywi się pan Roman. - Straszna biurokracja, rządy wszystkich i nikogo. Koszmar. Spółka funkcjonuje inaczej. Pan Roman jest rolnikiem, jego gospodarstwo ma certyfikat Agro Bio Testu. Tadeusz Szynkiewicz jest prezesem i technologiem żywności, absolwentem Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, a Emil zajmuje się głównie marketingiem i czuwa nad sprzedażą produktów. W przetwórni są przerabiane surowce z gospodarstwa pana Romana, ale spółka ma jeszcze ze 40 innych dostawców. Warzywa pochodzą z najbliższej okolicy, lecz po owoce trzeba czasami jeździć aż do Mogielnicy, 200 km od Ciechocina. Każde współpracujące gospodarstwo musi być ekologiczne i mieć certyfikat wydany przez którąś z 11 uprawnionych do tego jednostek. - Z tym jest problem - mówi pan Tadeusz. - Bo np. w Polsce nikt nie produkuje certyfikowanego octu winnego, sprowadzamy go z Niemiec. To samo z cukrem. Niby jesteśmy cukrową potęgą, ale żeby cokolwiek miało atest? Nie - cukier trzcinowy jest z Argentyny i Kostaryki.

Ludzie z Bio Foodu nie mają innego wyjścia. Bo jeśli którykolwiek ze składników nie będzie miał certyfikatu, to i produkt gotowy nie otrzyma świadectwa czystości biologicznej. Sama przetwórnia ma od 1994 r. atest Ekolandu i certyfikat Agro Bio Testu. Biosoki warzywne z Ciechocina powstają na drodze fermentacji mlekowej, czyli z soku warzyw kwaszonych. W sklepach można znaleźć biosoki z buraków, selera (oraz mieszankę ich obu), kapusty oraz kwaszony sok wielowarzywny. Ale dlaczego właśnie one są lepsze od innych? Po pierwsze, świetnie smakują. Po drugie, kwaszenie stabilizuje witaminę C i prowitaminę A, a składniki odżywcze w kwaśnym środowisku są łatwiej przyswajalne. Po trzecie - są niskokaloryczne. Po czwarte, przy obniżonym pH można je konserwować w niższej temperaturze. Czy to wystarczy? - Inspiracją do produkcji soków kwaszonych była polska tradycja oraz informacja w podręczniku akademickim o szwajcarskiej przetwórni Biotta AG - opowiada Tadeusz Szynkiewicz. - O tym, że już od drugiej wojny światowej wytwarza ona kwaszone soki dla szpitali i sanatoriów. Lekarze wiedzą, że barwniki zawarte w soku z buraków i marchwi, w soku ze śliwek i czarnej porzeczki zwalczają wolne rodniki, zapobiegają nowotworom, opóźniają starzenie.

Przetwory z Ciechocina są znane nie tylko w Polsce. - Świetnie układa nam się współpraca z Francuzami - mówi pan Tadeusz. - Lubią nasze korniszony (dostaliśmy za nie drugą nagrodę na wystawie produktów ekologicznych w Kopenhadze w 1998 r.), ale pakują je sami. Litwini kupują soki owocowe - żądają tylko ekologicznych, wyciskanych bezpośrednio po zbiorze. Wcale się im zresztą nie dziwię - dodaje. - Ja myślę, że powinno się odebrać płynom z kartonika nazwę soku. Bo najpierw taki sok jest zagęszczany, a tym samym pozbawiany większości witamin i minerałów, a potem rozcieńczany zdemineralizowaną wodą. Taka woda wypłukuje sole mineralne z organizmu, picie tych soków jest wręcz szkodliwe! W tym roku ekologiczne gospodarstwa z województwa kujawsko-pomorskiego zamierzają zdobyć rynki Czech i Kanady. - Ale przede wszystkim chcielibyśmy, aby świadomość ekologiczna rosła w Polsce. Aby soki i marynaty sprzedawały się nie tylko w Warszawie i dużych miastach. Obserwowałem kiedyś rodzinne farmy we Francji. I zazdrościłem. Proszę mi wierzyć, najwięcej sprzedają w okolicy. Sąsiedzi im ufają, bo przecież wszystko rośnie i dojrzewa na ich oczach. Bardzo chciałbym, aby i u nas tak było.

Bio Food sp. z o.o., Ciechocin 32, 87-408, Ciechocin, www.biofood.pl