Sporządzenie nalewki z kwiatów wcale nie jest to proste.

Zbigniew Sierszuła (Nalewki z Naszego Dworku) robi ich siedem. Z kwiatów: robinii (zwanej potocznie akacją), czarnego bzu, gruszy polnej, róży pomarszczonej, czeremchy, mniszka lekarskiego i lipy. - Polna grusza - opowiada Sierszuła - jest bezczelna, bo często zakwita 30 kwietnia. Jest dość wysoka i rozłożysta, więc kwiatki najskuteczniej obrywać z platformy z wysięgnikiem, a w tym czasie nie mogę jej zamówić, bo mamy serię świąt. A 4 maja grusza przekwita. Dlaczego platforma nie może przyjechać już 30 kwietnia? - Bo - tłumaczy nalewkarz - kwiaty najlepiej zebrać na drugi dzień po zakwitnięciu. Mają najwięcej pyłku, a pszczoły (które pojawiają się właśnie wtedy) jeszcze nie zdążyły przetransportować go do uli.

 

Notabene w przypadku kwiatów mających miodniki, czyli zbiorniczki z nektarem (np. lipy), pszczoła jest sprzymierzeńcem: otwiera zasklepiony miodnik, a wówczas aromat staje się dwa razy silniejszy.To, żeby w jak najmniejszym stopniu podzielić się z pszczołami pyłkiem i nektarem, jest ważne, ponieważ to w nich głównie tkwi aromat i smak; w płatkach jest go mało. - Dlatego - mówi Sierszuła - wszystkie kwiatowe nalewki mają wspólny miodowy akcent, nigdy nie będą się od siebie różnić tak diametralnie, jak owocowe.

 

Po zebraniu kwiaty wędrują do 8-litrowych słojów (na jeden przypada ich 3,5-4 tysiące) i są zalewane 60% alkoholem. Maceracja trwa krótko: 5-10 dni, najwyżej 2 tygodnie (dla porównania: owoce siedzą w słoju 3-4 miesiące, a dereń nawet rok). Gdyby potrzymać je dłużej, nastaw stałby się gorzki. Alkohol wyciąga z kwiatów od razu wszystko, więc Sierszuła nie zalewa już ich ponownie - wyciska tylko wymoczone kwiatki dłońmi.

 

To odstępstwo od jego metody, w której łączy w odpowiednich proporcjach pierwszy nastaw, prawie pozbawiony cukru, z drugim - wysokocukrowym. Gotowy nalew jest słodzony syropem cukrowym, odszumowanym dla usunięcia zanieczyszczeń.Nalewki z kwiatów maceruje się krócej niż owocowe, lecz leżakuje dłużej. Rok to dla nich za mało; dwa lata - minimum, 3-5 lat - optimum.

 

Dlaczego tak jest? Pyłek i nektar reagują z alkoholem wolniej niż sok, bo mają twardszą, bardziej zwartą strukturę. - Taki trunek - mówi Sierszuła - długo pozostaje niezintegrowany: alkohol osobno, a cała reszta osobno. Nalewka sama daje sygnał, że osiągnęła szczyt możliwości. Kiedy w butelce pozornie ?krystalicznie czystej?, leżakującej już kilka lat nalewki wytrąca się i opada na dno osad, to znak, że już nic więcej się nie rozpuści - dojrzewanie skończone.

 

Karol Majewski (Nalewki Staropolskie) słynie z talentu do wyszukiwania owoców idealnie pasujących na nalewki. Z kwiatami jest nie inaczej. Zanim powstała jego Jaśminowa, przetestował kilka rosnących w okolicy gatunków. - Wszystkich w Polsce - mówi - jest chyba ze dwadzieścia, ale większość się nie nadaje. Przy czym im brzydsze, tym lepsze - jaśmin o pięknych, dużych kwiatach jest nieprzydatny - ma płaski, bezbarwny zapach.

 

Majewski zbiera kwiaty o świcie, gdy są jeszcze stulone i zatrzymują cały aromat. Wykluczone jest kwiatobranie, gdy pada - deszcz wypłukuje pyłek. Majewski również uważa, że podczas maceracji z kwiatami trzeba postępować ostrożnie. Nie skraca jednak jej czasu, a stosuje alkohol o mocy 25-30%. Zaskakujące, że taki mistrz jak pan Karol może czegoś nie wiedzieć. A jednak! - Nie mam pojęcia - mówi - jak zatrzymać aromat świeżego jaśminu, który jest obecny w nalewie tylko przez pierwsze 3 miesiące, a potem mocno ewoluuje. Dodam: to nic, gdyż jest to ewolucja w dobrym kierunku.

 

Rafał Dziliński (Longinus) robi nalewkę z kwiatu czarnego bzu. Kwiatów w ogóle nie zalewa alkoholem, tylko wodą o temperaturze 95°C. Bez przebywa w tej stopniowo stygnącej kąpieli przez mniej więcej 24 godziny. Naczynie jest odkryte (pod pokrywką pojawiłby się mdły, "zduszony" zapach), a woda niesłodzona - twórca uważa, że na tym etapie cukier "zalepiłby" smak i aromat.

 

Następnie wodny nalew jest łączony z alkoholem i dojrzewany. Zakwasza się go nietypowo - kwaskiem cytrynowym. - Może to wbrew poprawności politycznej czy raczej ekologicznej - żartuje Dziliński - ale cytryna to często ?brutalny czyściciel?: aromat znika, a owoc wpycha się na jego miejsce. Z kwaskiem nie ma takich problemów. O roczniku 2014 Dziliński mówi, że jest inny od 2013 i to wcale nie przez pogodę: - Trochę się słabo przygotowałem logistycznie i zebrałem kwiaty już odrobinę przejrzałe.

 

Cóż, zawsze twierdziłem, że lenistwo oraz dezorganizacja (w racjonalnych granicach) przynosi ciekawe skutki. Tak i tym razem.

 

Skala ocen:

* trucizna! antidotum jest nieznane nauce

* * oczko wyżej niż  ?Łza Komsomołki?

* * * można się napić, gdy napić się trzeba

* * * * zrobili to zdolni i dobrzy ludzie

* * * * * zdobycz cywilizacji na miarę koła

* * * * * * spożycie prowadzi do osiągnięcia satori

Zdjęcie Kieliszki Lubię To Zdjęcie Krosno Kieliszki do wódki Krista Zdjęcie Luminarc Kieliszki do whisky
Kieliszki Lubię To Krosno Kieliszki do wódki K... Luminarc Kieliszki do whisky
źródło: Okazje.info