Robaki na obiad! Co To To Je

Gerard Przybysz, Wyspa Smaków
25.02.2013
A A A
Sałatki specjalna, mix sałat, orzechy włoskie z sosem z sera camembert posypane solidną porcją mączników

Sałatki specjalna, mix sałat, orzechy włoskie z sosem z sera camembert posypane solidną porcją mączników (Fot. Gerard Przybysz, Wyspa Smaków)

Szarańcza w smaku przypominała krewetkę, a jedwabnik orzecha. Pierwsza w Polsce restauracja serwująca robaki już jest otwarta i wywołuje duże emocje. To prawdziwa walka obrzydzenia z ciekawością

Zawsze z fascynacją oglądałem programy kulinarne pokazujące uliczne jedzenie w Tajlandii, Kambodży czy Wietnamie. W tych krajach praktycznie każde stworzenie trafia do garnka czy na patelnię, co niejednokrotnie wywoływało moje zdziwienie, ale też i obrzydzenie. Lubię jednak przełamywać bariery smakowe. I dlatego też nie mogłem przegapić okazji, gdy dowiedziałem się, że na kulinarnej mapie Warszawy pojawiło się nowa knajpka  serwująca owady i robaki - „Co To To Je”. Robiąc rezerwację przypomniał mi się dowcip z dzieciństwa, którego akcja dzieje się w piaskownicy:

 

Mama patrzy na synka i widzi, że coś żuje w buzi. Pyta się: „Co jesz synku?”. „Mięsko”. „A skąd je masz?”. „Samo przypełzło”

 

Restauracja a w zasadzie bistro „Co To To Je” znajduje się na warszawskim Ursynowie pod adresem Nugat 7 i jest położona z dala od głównych szlaków kulinarnych wycieczek. Na owadzią ucztę wybrałem się ze znajomymi w środku tygodnia, wieczorową porą.  Oprócz nas w środku było młode małżeństwo z 4-letnią córeczką, która nie dała się namówić do zjedzenia "smacznych robaczków".

 

Sam lokal jest bardzo niewielki - w środku znajdują się raptem 4 stoliki oraz mały bar. Wystrój nie jest bardzo wyszukany: nie odnosi się wrażenia, że oto jesteśmy w jedynej takiej restauracji w Polsce. Jedynym elementem dekoracji jest terrarium, w którym możemy zobaczyć wszystkie żywe owady, które są wymienione w menu.

 

Obsługa w lokalu jest bardzo miła i z chęcią udziela informacji na temat serwowanych potraw. Udało mi się również wciągnąć w rozmowę właścicielkę „Co To To Je”. Okazało się, że namówił ją do tego znajomy Węgier, który już od kilku lat prowadzi "owadzią” restaurację pod Budapesztem. Owady i robaki pojawiające się w menu "Co To To Je" pochodzą ze specjalnej hodowli o nazwie "Fabryka Owadów". A kucharze przed otwarciem przeszli odpowiednie szkolenie.

 

Menu jest krótkie i nie zawiera wielu pozycji. Owady  we wszystkich daniach (może poza przystawkami) są bardziej dodatkiem niż dominującym elementem. Ja zdecydowałem się na zamówienie, które składało się z:

 

  • szaszłyków z jedwabnikiem, drewnojadem i szarańczą
  • szarańczy w tempurze, z dodatkiem czerwonego curry
  • zupy krem z białych warzyw podanej z mącznikiem młynarkiem
  • sałatki specjalnej, w skład której wchodziły gruszka, mix sałat, orzechy włoskie z sosem z sera camembert posypane solidną porcją mączników
  • kaczki w sosie ze świerszczy i malin podane z kaszą

 

Czas oczekiwania na dania nie był długi. Jako pierwsze pojawiły się przystawki, czyli szaszłyki i szarańcza w tempurze. Nie będę ukrywał, że wielkość porcji odrobinę mnie rozczarowała, spodziewałem się większych. Cztery szarańcze w tempurze na talerzu to jednak zdecydowanie za mało.  Co do walorów smakowych - szarańcza w smaku przypominała krewetkę, a jedwabnik orzecha. Wszystkie owady były chrupiące i delikatne. Zupa krem miała w sobie orientalną nutę ze sprawą dawką imbiru i chilli. Uprażone mączniki stanowiły chrupiący element zupy, co dało bardzo ciekawy efekt smakowy. Sałatka specjalna - poprawna, lubię połączenie sera pleśniowego i gruszki. Niestety zmartwił mnie fakt, że mix sałat wyglądał na lekko zwiędły. Całość była posypana oczywiście prażonym mącznikiem. Jako danie główne na stół wjechały piersi z kaczki z sosem ze zmielonych świerszczy i malin podana z kaszą jaglaną, wszystko ponownie posypane - jakże by inaczej - prażonym mącznikiem młynarkiem. Sama kaczka była dobrze przyrządzona, a mięso miękkie co jest bardzo istotne jeśli o jej przyrządzenie. Sos  fajnie komponował się z charakterystycznym smakiem kaczki.

 

"Co To To Je" jest na pewno ciekawym miejscem, które warto odwiedzić, jeśli ktoś ma odwagę zmierzyć się tego typu wyzwaniem kulinarnym. Mimo wszystko mam wrażenie niedosytu. Spodziewałem się, że "robale" będą dominującym elementem dań głównych. Być może wynika to z faktu, że właściciele chcą również przyciągnąć do siebie osoby mniej otwarte na jedzenie insektów. Same owady, które miałem okazję skosztować, bardzo mi smakowały i zupełnie nie powodowały odruchów wymiotnych. Ceny moim zdaniem są odrobinę za wysokie. Jednak 16 złotych za 6 owadów na szaszłyczkach, czy za 4 szarańcze w tempurze, mogą zniechęcić to częstszych wizyt w tym miejscu. Obecnie działa w przypadku „Co To To Je” efekt nowości i czegoś niespotykanego, dlatego wiele osób z ciekawości odwiedzi to miejsce. Wydaje mi się, że bez obniżenia cen i  bez wprowadzaniu nowych pozycji do menu, ciężko będzie się restauracji zadomowić na stałe w polskich realiach. Ale jest to też dowód, że polskie społeczeństwo co raz bardziej otwiera się na nowe wyzwania kulinarne. Tym bardziej, że mięso owadów jest bogate w białko i wapń, a nie posiada tłuszczów. A to oznacza, że są dietetyczne, co powinno szczególnie zainteresować ludzi dbających o właściwe odżywianie.

 

Wyspa Smaków Fot. Wyspa Smaków

PYTANIE Czy zjadłbyś owada?

 Tak, chętnie. Jestem ciekawy
 No nie wiem, może jednego
 Nie, fuu, Nigdy!
Komentarze (17)
Zaloguj się
  • avatar

    Gość: tpepe

    Oceniono 14 razy 8

    Pragnę zwrócić autorowi uwagę, że robaki i owady to nie to samo. Z tego co wiem, robaków się nie jada. Owady należą do stawonogów, wraz ze skorupiakami, a jadaniu homara czy langusty nikt się nie dziwi.

  • avatar

    Gość: Lobster

    Oceniono 7 razy 7

    Najlepszy jest tatar z pcheł tylko trzeba bardzo szybko widelcem po talerzu zapierdzielać.

  • avatar

    stary.gniewny

    Oceniono 7 razy 7

    To wszystko zbyt pracochłonne.
    Po rozwałkowaniu dżdżownicy do długości ok. 60cm składamy ją na pół i ponownie wałkujemy

  • avatar
  • avatar

    Gość: ZenekS

    Oceniono 4 razy 4

    No i właściciel restauracji znalazł rozwiązanie problemu żywienia w szpitalach ...

  • avatar

    Gość: :)

    Oceniono 8 razy 2

    mniam mniam

  • avatar

    Gość: podróżnik

    Oceniono 1 raz 1

    ktoś napisał, że robaków się nie jada - wierz mi, że są kraje, gdzie stanowią element wyżywienia.

  • avatar

    Gość: kicker

    Oceniono 1 raz 1

    Przepis:

    Różna takie ok.2kg
    Polewka - suto

    porcja dla 8-io ospbowej wielodzietnej rodziny

    Takie dania robi się latem bardzo prosto, kładzie się na talerze co ma się pod ręką, polewa dipem albo czymś tam (może być szmalec albo zasmażka) i wstawia na kilka dni do osiedlowego śmietnika a wkładka mięsna sama przyjdzie

    Smacznego

  • avatar

    Gość: smakosz

    Oceniono 2 razy 0

    No niestety autor nie potrafil tego smacznie przedstawic na zdjeciach :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX