Kuchnia Żydowska: Święto Tu BiSzwat

Malka Kafka
06.08.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 17:48
A A A Drukuj
Sałata zielona z owocami

Sałata zielona z owocami (Fot. BBS)

Po zmroku 7 lutego niebo rozjaśni srebrne światło pełnego księżyca. To znak dla wszystkich drzew, by uwolnić życiodajne siły i znów połączyć się z ziemią. Ten prawie miłosny akt jest momentem narodzin drzewa, bo w tradycji żydowskiej drzewa mają swoje urodziny.

Tu BiSzwat, czyli 15. dzień żydowskiego miesiąca Szwat, jest Nowym Rokiem Drzew. Tradycja tego pomniejszego, ale bardzo symbolicznego święta wywodzi się z przepisu Tory, czyli Pięcioksięgu Mojżesza: „Kiedy wejdziecie do kraju i zasadzicie drzewa owocowe wszelkiego gatunku, będziecie uważać ich owoce za nieobrzezane. Trzy lata pozostaną one nieobrzezane, nie będziecie ich jeść. W czwartym roku wszystkie ich owoce będą poświęcone jako dar radosny dla Pana. W piątym roku będziecie jedli ich owoce, aby pomnożył się wasz dochód z nich”. (Kpł 19:23-25, Biblia Tysiąclecia, wyd. Pallottinum).
Aby dokładnie wiedzieć, kiedy drzewo miało już cztery lata i stawało się „obrzezane”, czyli objęte przymierzem z Bogiem, a jego owoc był dozwolony do zjedzenia, należało ustalić konkretną datę, od której zaczynało się liczyć wiek drzew. Drzewa sadzi się na wiosnę, ta zaczyna się w Izraelu właśnie na przełomie stycznia i lutego. Wszyscy sadownicy wiedzą, że najlepiej sadzić zaraz po pełni - stąd data pierwszej pełni wiosennej. I tu mogłoby skończyć się tłumaczenie pochodzenia tego święta, ale uważni zapytają: po co czekać aż cztery lata, żeby zebrać pierwsze owoce?! W nowoczesnej uprawie jabłka wielkości piłki futbolowej zbiera się już po roku.
Tradycja żydowska jest w głębokim sensie ekologiczna. Ludność zamieszkująca Środkowy i Bliski Wschód, skąd wywodzą się Żydzi, była bardzo mocno związana z ziemią. Każda roślina, którą znajdowało się na pustyni, każda oaza z daktylowymi palmami, każde zwierzę w stadzie stanowiły część życia i środek do przeżycia.
Kiedy Bóg dawał obietnicę wejścia do Ziemi Obiecanej, nie zachęcał Izraelitów bogactwami, złotem i hurysami, ale przyrzeczeniem, że ziemia ta będzie mlekiem i miodem płynąca. Kiedy na polecenie Mojżesza wywiadowcy sprawdzili, czy Kanaan jest bogaty, przynieśli jako dowód ogromne kiście winogron. I wreszcie kiedy Bóg na górze Synaj wraz z dziesięciorgiem przykazań dawał Izraelitom prawa i obowiązki, mówił między innymi: „Jeśli przez wiele dni będziesz oblegał miasto i walczył z nim, nie zetniesz jego drzew, podkładając siekierę, bo będziesz spożywał z nich owoce. Dlatego ich nie zniszczysz. Czy drzewo to człowiek, byś je oblegał?”. (Pwt 20:19, ibid.)
Dlatego właśnie każda roślina wieloletnia ma prawo, żeby dojrzeć i żeby być traktowana z szacunkiem, bo od niej zależy nasze życie na Ziemi. Tu jednak dopiero zaczyna się historia, bo w naszym talmudycznym świecie nic nie jest proste i na jedno pytanie dwóch rabinów (lub dwie rabinki!) ma co najmniej trzy odpowiedzi.
Tu BiSzwat jest równie ekologicznym, co kabalistycznym świętem (Kabała to żydowski mistycyzm, nie należy mylić z ludowymi zabobonami i karcianymi wróżbami). Tradycję obchodzenia tego dnia jako święta wprowadził w XV w. rabin Icchak Luria. Ustanowił też porządek posiłku, podczas którego każdy element miał symboliczne i mistyczne znaczenie. Dziesięć różnych owoców odzwierciedlało dziesięć sefir (cech Boskiego Światła) w kabalistycznym Drzewie Życia, a cztery ich typy i cztery kielichy wina symbolizowały cztery światy stworzenia - od świata ziemskiego do świata czystego ducha.
Według tego porządku posiłek zaczyna się od wypicia kielicha białego wina, które symbolizuje zimę i najniższy świat - działanie. W tej części przełamujemy się również chlebem, którego smak ma przypominać, że nasze codzienne utrzymanie pochodzi z ziemi, w której rozwija się ziarno. Następnie zjadamy owoce, które mają niejadalną skórę, a jadalny tylko środek, np. orzechy lub banany. W naszym ziemskim świecie wszystko jest obudowane twardą skorupą fizyczności, którą trzeba przebić, żeby dostać się do delikatnego duchowego środka.
W tym momencie, patrząc na owoc, zastanawiamy się, ilu ludzi było zaangażowanych, żebyśmy na końcu mogli ten owoc zjeść - rolnik, kierowca ciężarówki, sprzedawca w sklepie... Jak ciężko pracowali, żeby utrzymać swoje rodziny. Myślimy, jak wspaniale zorganizowany jest świat, że dzięki żyznej ziemi, deszczowi, światłu słońca możemy włożyć do ust pyszny owoc.
Drugi kielich to wino białe z niewielką domieszką czerwonego. Symbolizuje ono wiosnę. Owoce, które się spożywa, są z zewnątrz jadalne, a w środku mają pestkę - to oliwki, morele. Taki jest drugi poziom świata - poziom emocji. To, co wymaga ochrony, to nasz środek - delikatne i wrażliwe serce.
Chwila refleksji: kabaliści wierzą, że działania w naszym fizycznym świecie wpływają na to, co dzieje się w sferach wyższych. Takie samo myślenie możemy zastosować w naszym mikrokosmosie - działanie lokalne w naszym najbliższym otoczeniu powoduje zmianę globalną. Myślimy: czy kupuję jajka od kur wolnowybiegowych, czy wybieram producentów lokalnych, czy chodzę po zakupy z własną siatką?
Trzecia część posiłku zaczyna się od wypicia kielicha wina czerwonego z domieszką czwartej części wina białego. Jak łatwo się domyślić, porą roku, którą ten kielich symbolizuje, jest lato, a reprezentowany przezeń świat duchowy to czysty intelekt. W tym świecie wszystko jest jasne, otwarte, zrozumiałe. Wszystkie tajemnice są wyjawione. I takie są też owoce - jadalne w całości, np. jagody czy winogrona. Jest to dobry moment na zastanowienie się nad hebrajskim słowem szalom, które tłumaczy się jako „pokój”. Szalom po hebrajsku oznacza też jednak coś więcej - jedność, całość, pełnię. W języku polskim „pokój” to również pojednanie, czyli brak różnicy pomiędzy tobą a mną.
Obrzędowa część posiłku kończy się wypiciem kielicha wina czerwonego z jedną kroplą wina białego. Symbolizuje on pełną jesienną dojrzałość. Ostatni świat - czysto duchowy - jest doskonały i nic, co fizyczne, nie może być jego symbolem, zatem nie ma żadnego owocu, który mógłby go przedstawiać. W tym świecie wychodzimy poza własne „ja” i swoje teraźniejsze potrzeby. Piękną ilustracją i tematem do przemyślenia może być tu talmudyczna przypowieść o człowieku, który wsadzał w ziemię nasionko drzewa. Przechodzący wędrowiec był ciekaw, ile lat minie, zanim drzewo wyda owoc. - Siedemdziesiąt - odpowiedział ów człowiek. - Czy będziesz żył przez następne siedemdziesiąt lat, abyś mógł zjeść jego owoce? - spytał zaskoczony wędrowiec. - Nie - odpowiedział człowiek. - Ale kiedyś znalazłem drzewo, które ktoś zasadził przede mną, i jadłem jego owoce. Teraz sadzę dla tych, którzy przyjdą po mnie.
Po części oficjalnej Tu BiSzwat następuje ta mniej oficjalna, podczas której podaje się tradycyjne dania - przykładowe przepisy znajdziecie na str. 70.
Kielichów wina nikt już wtedy nie liczy.

 

WIĘCEJ PRZEPISÓW NA ŻYDOWSKIE ŚWIĘTO TU BISZTWAT ZNAJDZIECIE W NAJNOWSZYM NUMERZE KUCHNI

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (2)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Konkurs

Perfekcyjnie tradycyjnie

Uwolnij swoją kulinarną kreatywność!